piątek, 24 lutego 2017

Poliszynel i pany

Rodzina, żona, dom i w blokach moja wiara. To ty, z betonu tron, dla mnie jak alkantara. Codzienny życia sztorm, płynę na pełnych żaglach. Strefa komfortu – rapuje Paluch. A przecież o wiele ciekawsza jest

strefa 51
strefa zero
strefa beki
strefa szara
strefa gym
strefa wizażystki
strefa klimatyczna

Postanowiłam wyjść ze swojej strefy komfortu - powiedziała w Berlinie Agnieszka Holland, laureatka Srebrnego Niedźwiedzia za "Pokot". Nie ona jedna. Ostatnio modne jest wychodzenie ze strefy komfortu. Tylko sklep w mojej wsi zachęca do komfortu - kupna podnóżka pod sedes oraz kilku innych toaletowych przedmiotów. I teraz rozumiem, czym jest ta strefa i dlaczego ludzie tłumnie z niej wychodzą. Gdybym taką miała – też bym wyszła, przecież są strefy o wiele bardziej interesujące.
Przede wszystkim Strefa 51 koło Las Vegas. Tajemnicą Poliszynela jest, że rząd amerykański ukrywa tam kosmitów. Niewykluczone, że są to Obcy z Strefy Lądowania opisanej przez braci Strugackich w „Pikniku na skraju drogi”. Owe strefy, jak tajemnica smoleńska są intensywnie badane, na ich temat powstają liczne teorie, a jednak wszystkie pozostają w sferze domysłów, gdyż nauka nie jest w stanie zinterpretować występujących w nich przedmiotów i anomalii. Z jakichś względów żadnej nie nazywa się strefą zero, chociaż wydaje się, że to właśnie miejsca, gdzie miały miejsce eksplozje.
Trudno czuć się komfortowo w takiej sytuacji. Wyraz „komfortowo” to stosunkowo świeże zapożyczenie w polszczyźnie, które dopiero niedawno zrobiło się modne. Prawie tak modne jak „suweren”, do niedawna zwany prekariuszami, a wcześniej plebsem. Niedawno wylansował się zaś Poliszynel z partii panów. Pewnie go nie pamiętacie z teatru marionetek? Taki egoistyczny gbur, o zabawnym zachowaniu i głosie. Kiedyś chodził po scenie mamrocząc pod nosem. Teraz to pan pełną gębą. Gębą pełną frazesów.