poniedziałek, 14 lipca 2014

tęcza i krasnale

Znajoma wrzuciła do sieci fotkę tęczy nad Warszawą... Taka ta tęczka była rachityczna, całkiem nie stoliczna. Zupełnie jak nadmorskie pejzaże innej koleżanki, która przeczytała, że kicz to "sztuka ludzi ludzi szczęśliwych" i teraz każdemu swojemu wakacyjnemu zdjęciu daje tytuł "kicz".


kicz
szmira
tandeta
chłam
chała
chałtura
badziewie
bubel

Taka prowincjuszka z tej mojej koleżanki. Po co to z naszych wschodnich kresów jechać na kresy północne? Może nad morze - najwyżej w góry, jak to mówią, planując wakacje. A z naszej wsi to do wielkiego miasta trzeba jechać. Przynajmniej do Lublina. Bardzo elegancko teraz jest: wielka katapulta pod Ratuszem, archaiczny trabant pod Trybunałem, a obok obelisku Unii Lubelskiej - obelisk żółto-niebieski. Nie wiem czemu obelisk jest poświęcony, bo wyjaśnienie "co artysta chciał powiedzieć", małymi literkami przy bruku umieścili. Przecież nie będę czytać na kolanach. Poza tym rok temu stała w tym miejscu słomiana brama tryumfalna i bardziej mi się podobała.
Brama słomiana podniosła liczbę bram miejskich do pięciu i nikt już nie mógł insynuować, że o moim to mieście są słowa: W mieście, którego nazwiska nie powiem, Nic to albowiem do rzeczy nie przyda, W mieście, ponieważ zbiór pustek tak zowiem, W godnym siedlisku i chłopa, i Żyda, W mieście - gród, ziemstwo trzymało albowiem, Stare zamczysko , pustoty ohyda, Było trzy karczmy, bram cztery ułomki, Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.  W Lublinie natomiast elegancko i nowocześnie:  lotnisko, stadion i LSS Społem spod znaku tęczy.
Stolica jednak próbuje zawłaszczyć znak Spółdzielni Spożywców. Byłam w Warszawie i specjalnie udałam się na Plac Zbawiciela. ŁĄŁ! Robi wrażenie! To już nawet nie jest plagiat szyldu Spółdzielni Spożywców ani jej kryptoreklama. To kicz jest, który z honorami powinien być odstawiony do Sevres. A po drodze, na chwilę chociaż powinien trafić do Musee d'Orsay w Paryżu. Tam wiszą nieśmiertelne "Sarny w lesie" Courbeta - też wzór szmiry i tandety. Miałam nadzieję, że zobaczę tam przynajmniej leprechauna, który jak wiadomo siedzi po drugiej stronie tęczy. Niestety, spotkanie leprechauna jest wydarzeniem bardzo rzadkim, i jeśli już, to ma miejsce zwykle w okolicy elfickich fortów.
We Wrocławiu są krasnale, nowoczesna armia Pomarańczowej Alternatywy. Tam może lepiej pojechać? Wszak to stolica kultury - prawie - bez tęczy i z krasnalami, które nie są chałturą ani badziewiem.


A konstrukcje z kwiatów najlepiej oglądać w Portugalii na Festa dos Tabuleiros.
https://www.youtube.com/watch?v=-03DRnbxoU8