czwartek, 31 lipca 2014

sztuka wypoczywania


Ten wielki sufraż i wyzwolenie kobiet to pomyłka. Czyszczę szprychy roweru i śmierdzę benzyną. A kobieta powinna leżeć i pachnieć. Lub jechać do wód. To przecież kobiety wynalazły luksusy:
sanus per aquam
rzymskie termy
japońskie onseny
skandynawskie sauny
greckie gimnazjony
tureckie Pamukkale
polskie krynice
słowackie wody termalne
Boże broń - nie narzekam. Właśnie wróciłam z Elizówki, czyli targu hurtowego. - Do agencji - powiedziała siostra płacąc za bilet parkingowy. - Towarzyskiej? - zażartował parkingowy. - Wolałabym - zażartowała siostra. Kiedy ona realizowała swoje rolnicze powinności w wyznaczonym biurze, mogłam błąkać się po chłodnych halach. Tam to dopiero kobiety używają wolności i feminizmu. Dźwigają skrzynki z owocami, a potem wsiadają do furgonetek i hajda! Na pola kalafiorów, do sadów, grządek. - Tylko siąść i płakać - odpowiedziała sprzedawczyni na moje pytanie, czy jabłka, co mi się podobają, to na pewno polskie. - I co my zrobimy z tymi polskimi jabłkami.
Już miałam zaproponować pieczenie gigantycznych szarlotek, zasługujących na wpis do księgi rekordów Guinnessa, ale powstrzymał mnie smutek na jej twarzy. Nie zaproponowałam też prozdrowotnej kampanii pod hasłem: jabłko z wieczora zastąpi doktora. Przecież zamiast jabłkowego soku, jabłkowego musu, jabłkowych szarlotek - wszyscy wolą zagraniczne przysmaki. Jakoś bardziej elegancko jest jeść włoskie tiramisu, portugalskie pasteis de Belem, czy francuskie croissanty.
Wielka mi filozofia kulinarna półproduktów z supermarketu. Ersatz przy szarlotce na kruchym cieście. Tak jak i luksusowe wczasy na zagranicznych riwierach. Z betonowych klitek w blokowiskach, płynie się w klitkach na promie do betonowych klitek w hotelowiskach. Miło, czysto, tłoczno - elegancko.
Ach... ochłodziło się nieco, idę szykować rower na ścieżki między sadami.