poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Jezus pod windowsem

Cóż za okropna historia: zaczyna się od zdrady; wiedzie przez upolityczniony sąd i kończy się śmiercią. Oglądamy ten dramat co roku, po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Kiedyś tę urzekającą śmierć skrywały kwiaty hortensji i warta strażaków w galowych mundurach. Teraz telewizja odtwarza ją produkcjami filmowymi, a kościółki udostępniają ją, wykorzystując
transcendencję
multimedia
misteria
potykacze
roll upy
standy
banery
gabloty
ulotki
cuda
To nawet rozczulające, gdy spóźnionym amatorom święcenia pokarmów gorliwy kapłan dostarcza sacrum z kompaktowego kropidła i odpala wygaszony (dla oszczędności) grób pański. No i nic tylko podziwiać, żeby nie urazić duchownego, starającego się nadążyć za nowoczesnym papieżem, nie odmawiającym selfików. Trzeba patrzeć z zachwytem, a przynajmniej ze zdumieniem, jak w bocznej nawie obok alabastrowej postaci w karminowej todze, rozświetlają się kolejne okna prezentacji. Super!
Żadnej mrocznej tajemnicy. Tajemnica, jak przekonuje socjologia, to wiedza władzy i władzy legitymizacja. Od bardzo dawna odsłaniano przed ludźmi tyle tylko, ile małe rozumki były w stanie pojąć. Misterium śmierci, cud zmartwychwstania to (jak teraz mówią) sprawy nie do ogarnięcia. Ogarniają jedynie wybrani - elity. Chociaż czasami "wybranymi" są jedynie na banalnym poziomie konsumpcji lub taniej popularności. Bo mogą. Bo mogą kupić sobie kupić telewizor z wielkim ekranem lub na tym ekranie błyszczeć olśniewająco. Programiści pewnie nawet piszą już algorytmy potrafiące wyrazić bezmiar transcendencji.
Może już piszą gry, w których obrazy i symbole zbliżają do granic tej urzekającej tajemnicy, jaką jest wzniesiony na górze krzyż, który ogłasza święto wolności i jaśnieje pośród mroku jako znak wyzwolenia z wszelkiej niewoli. Widziałam taki obraz w Prado (nie mylić z Pradą, gdzie diabeł się ubiera). W dużej, pustej sali wielkie płótno, zupełnie inne od tych projekcji ukazujących Chrystusa zakrwawionego, pokonanego przez krzyż i zło, przez niesprawiedliwość i nienawiść. Przez tę powszednią zdradę, zawiść, cierpienie. „Chrystus Ukrzyżowany” Diego Velázquez'a jest zupełnie inny - absolutnie doskonały. Doskonała jest czerń z której się wyłania, bez żadnych tandetnych legionistów, słabych uczniów, rozpaczających kobiet. Doskonały jest krzyż z solidnie wyheblowanego drewna. Doskonały, a przynajmniej dokładny jest napis na tabliczce. ON też jest doskonały. Ta doskonałość obezwładnia, rzuca na kolana.
Tej doskonałości ani Windows, ani nawet Ubuntu Linux nie ogarnie.