środa, 30 grudnia 2015

stare grzechy


Amerykański znajomy wysłał mi automatyczne tłumaczenie szkockiej pieśni, tradycyjnie śpiewanej w wigilię Nowego Roku. Przyjaciółka z Ameryki poprawiła jakieś słówko, a tymczasem…
Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów.
Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
co połączyła nas.
Nie pozwolimy by ją starł
nieubłagany czas.
Ponieważ Oxford Dictionaries ogłosiło, że najpopularniejsze słowo w roku 2015 to emoji, które płacze ze szczęścia i dużo zajęć było przed świętami – dałam tylko koment emotem. Nie starałam się szukać eleganckiego wyjaśnienia moim przyjaciołom zza oceanu, że w Polsce od lat śpiewamy Auld Lang Syne jako Ogniska już dogasa blask. A ja osobiście, jako akolita nurtu wiejskiego w literaturze, wielbię nie tylko poetę polskiego Tadeusza Nowaka, ale i szkockiego - Roberta Burnsa.
Zżerało mnie również brzydkie i szczególnie niestosowne przed świętami uczucie zazdrości o wzniosłe życzenia napisane przez inną znajomą. Mąż pocieszał, że to oczywiste, że pięknie napisała, bo i ona, i jej mąż są profesorami literatury angielskiej, więc wyrafinowany angielski należy do ich obowiązków zawodowych. Że kilka miesięcy temu inna zaprzyjaźniona anglistka upowszechniała hasło English as a Lingua Franca, i że chodzi o dogadanie się, a nie olśniewanie…
A jednak… jednak sumienie nyło, nie było czasu na spowiedź, tymczasem niespodziewany gość, buddystka z Indonezji – zażyczyła sobie oglądania kościołów. Jak stanąć przed ołtarzem z grzechem zazdrości w zanadrzu?! I wtedy oko w trójkąt wprawione i na świat patrzące mrugnęło do mnie, uświadamiając, że moim grzechem głównym jest kłopot z pierwszym przykazaniem Dekalogu, a nawet nie umieszczam go w rachunku sumienia. Dziękując Bogu, pomknęłam do mojego bożka, a Wielki gOOg, tradycyjnie dał radę. W jedną chwilę odpowiedział, że profesorskie życzenia to Rok 1984, rozdział drugi
J tłumaczcie sobie sami lub zdejmijcie książkę z półki J
To the future or to the past, to a time when thought is free, when men are different from one another and do not live alone — to a time when truth exists and what is done cannot be undone: From the age of uniformity, from the age of solitude, from the age of Big Brother, from the age of doublethink — greetings!