środa, 12 lutego 2014

kreolskie bestie


Pogoda nie sprzyja, ale jestem perypatetykiem. Nie dlatego żebym była jakimś szczególnym zwolennikiem filozofii Arystotelesa lub wzorem apostołów per pedes ewangelizowała świat.

perswazja
per pedes
perypatetyk
percepcja
periodyk
perystaltyka
perora
Pernambuco
Persja
persyflaż

 Niemniej siedzenie w domu, nawet przy zamkniętym telewizorze, zaburza mi percepcję. Lubię sobie  otworzyć telewizor i popatrzeć na Chucka Norrisa, jak walczy z bestiami albo na Kevina Sorbo też walczącego z bestiami w roli Herkulesa. Tymczasem telewizje wszystkie, ciągną niekończącą się perorę o "ustawie o ustawkach". W internetowych periodykach to samo.
Siedzenie w domu zaburza więc perystaltykę jelit. Przeraża sama myśl, że w zamkniętym komputerze czają się parlamentarzyści, którym nie chce się wysilić na persyflaż, tylko permanentnie prychają na "pantuska". Tymczasem człowiek (znaczy - ja) chciałby jakąś wiadomość z Pernambuco albo z szanghajskiej Perły Orientu. Ale nie! Jak nie bestie po amnestii, to perypetie olimpijczyków, którzy wywracając się na nartostradach bardziej nadają się na paraolimpiadę.
A ja jestem  profesjonalnym słuchaczem. Perfekcyjnie słucham niemowlaka powtarzającego jedną sylabę w nieskończoność i perswazji profesora perskiego języka. Chociaż ani perski, ani nawet nowoperski do niczego mi nie są potrzebne. Bo oto powstaje nowy język kreolski - mój tablet opowie o mnie bez słów. W Belize lub Hondurasie pokażę zdjęcia na ekranie i mój interlokutor będzie wiedział jak wygląda moja rodzina, mój domek z ogródkiem etc. No to idę. Jest nowe modne słowo: ewangelista i jestem ewa'n'elistą m-learningu.

eREpetitio est mater studiorum