czwartek, 18 września 2014

krzyżyk na drogę

Donaszam różne różne rzeczy po mężu, ale nie nazwisko. Gdyż jak podają historyczne źródła, jest to nazwisko osławionego łemkowskiego rezuna. Noszę nazwisko po ojcu, bo jest przedpolskie i godne separatyzmu, jak w:


Szkocji
Słowacji,
Słowenii,
Serbii,
Bośni,
Czarnogórze,
Chorwacji,
Hercegowinie,
Kosowie

Zanim powstała Polska byli Dziadoszanie. Pisał o nas Geograf Bawarski już w połowie IX w., informując „Dadosesani XX civitates”. Znaczy mieliśmy 20 grodów na naszych ziemiach w widłach Odry i Bobru. Na terenach naszej ojcowizny spotykali się władcy Polan i Niemców. We wrześniu 1000 lat temu rozgromiliśmy obmierzłych Germanów i zmusili do hańbiącej ucieczki najpotężniejszą armię ówczesnej Europy, niszcząc w otwartym starciu jej najlepsze oddziały. Przeczytajcie chociaż fragment z kroniki Thietmara opisujący bitwę w Kraju Dziadoszan, czyli Śląsku. W razie odłączenia Śląska - obejmę posadę monarchy.
Póki nie pojawią się widoki na królewski tron - mieszkam nieopodal Grodów Czerwieńskich. Grody Czerwieńskie były ważnym punktem na mapie XII wiecznej Europy, a o ich znaczeniu świadczy skarb odnaleziony przez profesora Kokowskiego. I to jak na razie wszystko, co zostało z dawnej chwały... Podobnie jak z potęgi Kraju Dziadoszan. I kiedy eksperci prowadzą dyskusje o patriotyzmie i narodzie, lepię ruskie pierogi, warzę ukraiński barszcz, a czasem - fasolkę po bretońsku. Bo specjaliści od problematyki różnych narodów, jedyne, co potrafią powiedzieć o przyszłości Szkocji, Ukrainy, czy innych separatystów, to tyle, że "czas pokaże, co to z nimi będzie".
Co to będzie? Co to będzie? Wspólna Europa nas nie zachwyca - nawet, gdy człowiek z Polski staje na jej czele. Nie wszyscy mogą o nim powiedzieć, że to "nasz człowiek". I o Europie też nie mówią "nasza". Korzystają z jej osiągnięć i negują jej istnienie. Chociaż najbardziej bawią mnie Szkoci (w pierwszym pokoleniu chyba, bo świetnie mówiący po polsku) deklarujący: MY SZKOCI to głosujemy...

Nie słyszałam ani jednego eksperta, który powiedziałby separatystom: krzyżyk na drogę. A tam akurat byłoby to proste, bo każdy może wybrać, czy chce krzyż św. Jerzego, Andrzeja, czy Patryka. Niektórzy Syryjczycy też wybierają krzyż w Europie, a inni Afrykańczycy, po prostu - Europę. Imigrantom wyławianym z Morzą Śródziemnego jest chyba wszystko jedno, kto tu rządzi i jaka historia za nim stoi.