środa, 24 grudnia 2014

cudne święta

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich
Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski
Tego roku stara piosenka nabrała nowego znaczenia: 11 stopni Celsjusza przed Wigilią! Nowe były również pieśni adwentowe: w moim kościele na przykład - dzieci śpiewały o św. Teresie od Dzieciątka Jezus w rytmie flamenco. O Ojcach Białych Misjonarzach Afryki, stacjonujących w mojej parafii - nie wspomnę. Bo jak tu wspominać o Dzieciątku i Jego Matce o negroidalnych rysach...
Tradycyjnie zrzędy marudziły na przedświąteczny rozgardiasz, korki na ulicach, tłok w sklepach i depresyjny nastrój. Tradycyjnie entuzjaści zachwycali się świątecznym wystrojem, ulicami pełnymi niezłych samochodów i handlem oferującym szeroką ofertę prezentów. Tradycyjnie ich przekonania stały się samospełniającymi się przepowiedniami.
Dla mnie święta zawsze są cudowne. Wciąż mogę czuć się dzieckiem, bo przy wigilijnym stole siadam z rodzicami. Bo przestał terroryzować mnie karp czekający na oprawienie - mam pewność, że gdybym tylko chciała, mogę o pomoc poprosić mężczyznę mojego życia. A w tym roku zadzwoniła do mnie przyjaciółka, z którą straciłam kontakt po podstawówce! Gdy byłyśmy dziećmi cudownie śpiewała o Dżordżinie, żyjącej pięknie w pięknym miejscu. Moja dawna przyjaciółka wciąż ma piękny głos i znów zaśpiewała dla mnie z całą swoją rodziną.
Cudownie jest świętować i cieszyć się każdym dniem. Tego Wam życzę.