czwartek, 14 lipca 2016

wyjść po angielsku

Brexit nas przerasta, ale... Rozbłyska na monitorze po włączeniu komputera, bo wielki gOOg uznał, że to ważna dla mnie informacja. A może to

dezinformacja
manipulacja
ilustracja
interpretacja
generalizacja
modyfikacja
negacja faktów
psychoza
sezon ogórkowy
postprawda

Faktycznie to może być istotne, bo funt odbił się i Małgosia pracująca wakacyjnie na Wyspie zarobi lepiej. Co ma jednak robić Agata, która świetnie zdała maturę i przyjęta została do angielskiej uczelni? Przecież brexit jest faktem, Brytowie nie chcą migrantów, czyli zagranicznych studentów również. Szkoci wprawdzie chcą, ale żeby żacy z Unii mogli dawać im pieniądze, Szkocja musiałaby się wypisać ze Zjednoczonego Królestwa. Rajmund mówi: nie dramatyzuj, nowa premier wyjdzie z Unii po angielsku. Faktycznie. Jakich to produktów brytyjskich zabraknie na europejskim rynku? Wielki gOOg podpowiada niepewnie: produktów finansowych? Ale kiedyś to hohoho! To była potęga!
Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr, ale w recesję. Opowiadała o tym X Muza, zanim my weszliśmy do zjednoczonej Europy. Pamiętacie taki film „Billy Eliot”? A „Faceci w butach”, „Goło i wesoło”? I jeszcze te seriale, na które szkoda czasu „Co ludzie powiedzą?” i „Mała Brytania”. Oto oni, bohaterowie naszych czasów, którym tak łatwo przychodzi ignorowanie rzeczywistości. Patrzą na drzewo i widzą sztywne zielsko. Nie chcą znać jego historii, nie rozróżniają zieleni liści i ich ruchu, gdy kierują się do słońca. Oto oni - konsumenci dezinformacji, tak łatwo ulegający adaptacji technik reklamowych do polityki. To im podrzuca się program lub idee jak samochody lub mydełka. To oni biegną do referendum, jak do salonu sprzedaży, gdzie kupując samochód, żywią podświadomą nadzieję, że dostaną dodatkowo piękną dziewczynę, która go reklamuje.
To oni wychwalają jednocześnie prawo do referendum i geniusz Steve'a Jobsa. Tymczasem siłą tego przedsiębiorcy był brak zaufania do badań rynkowych i grup fokusowych. Wychodził z założenia, że ludzie nie wiedzą, czego chcą, póki im się tego nie da. Tzw. zwykli ludzie, jak Ty i ja, tylko bezmyślnie powtarzają tezy agentów wpływu, przekazywane im przez pudła rezonansowe, jakimi stały się współczesne media. Media mówią to, co chcemy słyszeć. Wielki gOOg dał nawet specjalne suwaki, żebym mogła sobie określić bardzo dokładnie, jaką wiadomość wyświetli mi na „dzień dobry”.
A przecież angielskie wyjście nie zapowiada dobrych dni, raczej tupot facetów w butach i brunatnych koszulach.

fot. +Ewa Wartacz