wtorek, 22 października 2013

wiedza o kulturze


 
słoneczko;
bachanalia;
sobótka;
tabloid;
quality press;
monument;
cywilizacja;
piękno;
kicz;



Mam koleżankę szerzącą wiedzę o kulturze. Brnie z kagankiem oświaty do gimnazjów i liceów. Nawet nie pytam, co sądzi o jubileuszu 10-lecia tabloidów w Polsce. Do czego to doszło... Świętuje się tabloidyzację publicystyki, a określenie quality press jakoś się nie przyjęło. I dobrze.
Wiedza o kulturze rozpisana drobnym maczkiem na 60 tablicach - od paleolitu po współczesność - okazała się zbędnie obszerna. Okrojona została do 30 lekcji i ogólnie współczesnej kultury. Czego dokładnie dotyczy ten przedmiot nauczania nie wiem, bo indagowana koleżanka stroszy się, jak tokujący cietrzew. A chciałabym wiedzieć, czy mówi się o bachanaliach i sobótce, które wszak są ważnym elementem naszej cywilizacji. A jeśli tak, to czy poruszana jest również kwestia popularnej ponoć wśród młodzieży gry w "słoneczko"?
Co powiedziałoby nastolatki (protekcjonalnie nazywane gimbusami) na inkryminowany plakat do filmu "Skandalista Larry Flynt"? A na prezentowaną także w  słynnym Guggenheim Museum rzeźbę papieża z meteorem -  Cattelana? Na głośną ostatnio rzeźbę żołnierza gwałcącego ciężarną przy czołgu? Czy też na Courbeta "Sarny w lesie" - wzorzec kiczu wystawiony w Musee d'Orsay?
Moja koleżanka zatrudniona jest na etacie polonistki, ale nie śmiem jej pytać, czy wciąż młodzież powtarza za poetą: "Bo nie jest światło, by pod korcem stało. Ani sól ziemi do przypraw kuchennych. Bo piękno na to jest, by zachwycało".  W naszej kulturze piękno to: albo bohater na rumaku lub chociażby postumencie, lub wychapane trzewia. Przestrzeni nie zdobią rzeźby tylko monumenty nurzające się w dosłowności. Nie spotka się czegoś, jak wielkie czerwone koromysło Alexandra Caldera, stojące w centrum amerykańskiego Grand Rapids.
Ale raz, w Lublinie, mieliśmy łuk tryumfalny. . . słomiany