wtorek, 7 maja 2013

book & blog

Literatura i edukacja powinny być etycznie neutralne, ale wiadomo, że są wykorzystywane do różnych celów. 
Czytam książkę,
która uzależnia jak betel,
ale nie czerni zębów.
Czytam i zapominam o tym, że
czytanie to luksus,
który nie każdemu jest dany.
Czytanie odbiera ubóstwo i despotyzm.
Littera docet, littera nocet
jak mawiali starożytni Rzymianie,
 co się nasze przekłada:
słowo/literatura uczy, ale i szkodzi.
Literatura/edukacja jest/powinna być etycznie neutralna, ale wiadomo, że może być wykorzystana do różnych celów. Despota lubi niepiśmiennych poddanych trzymać w ciemnogrodzie. Demokrata preferuje światły elektorat, zanurzony w wartkim strumieniu wiadomości. Jak mówi klasyk: ciemny lud kupi wszystko. W czym mieści się również lud ociemniały, oślepiony feerią wieści zbyt wielu.
Lud oświecony internetowym blaskiem dostępu do wszystkiego, podrzuca słowa jak gorące kartofle. Zwłaszcza w maju, gdy "świętowanie" zamieniane jest na grilowanie lub wiecowanie. Święta sprzed dekady umarły, a ich miejsce zajęły nowe: dzień św. Józefa Robotnika, dzień flagi, dzień praw autorskich i dzień Europy.
Dzień zwycięstwa jest passe. Bo i nie wiadomo nad kim to zwycięstwo było. Obecnie przyjmuje się, że było to zwycięstwo nad tymi obmierzłymi nazistami i faszystami. Ogólnie bez narodowości. I zwyciężyliśmy w koalicji z tymi, co byli naszymi ciemiężycielami potem. Nie jest zatem politycznie poprawnie nazywać narodowości ówczesnych wrogów, a tym bardziej przyjaciół. Te słowa zniknęły ze słownika, jak kaleka, czy debil.
8 maja świętować można dzień św. Stanisława, kiedyś oskarżanego o zdradę narodową - teraz prezentowanego jako prekursora współpracy transgranicznej. Ogólnie maj był kiedyś miesiącem książki i prasy. A teraz co? Przemianować go na: miesiąc audiobooków i blogów? Ewentualnie - skoro już wzięliśmy słowa book & blog, to porzućmy te polonofilne sentymenty i: You can be part of the “Girl with a book”.

Tego obawiają się najbardziej despoci, a nawet demokraci.