czwartek, 2 maja 2013

Wasabi neurasteniczne

A kimże ja jestem, żeby siedzieć we wrotach historii? Czy musi mi smakować 

wasabi
chrzan
turmeric
kurkuma
jalapeno
worcestershire
martyrologia

Czy muszę wsłuchiwać się w tyrady Polaka-Ponuraka, bolejącego nad tym, że "do naprawy lokomotywy dziejów, dano nam po pilniczku do paznokci"? Cała ta martyrologiczna oprawa państwowych świąt, to najbardziej chybiony aspekt naszej kultury. Gdy słyszę o tym, że cierpienie uszlachetnia i każdy nosi swój krzyż - to nieodparcie mam ochotę powiedzieć:
a) odejdź (w wersji wulgarnej)
b) czy krzyż może być złoty, rubinami wysadzany i za ile można go opylić?
c) złamię ci nogę, obdarzając cię tym samym możliwością uszlachetnienia!
d) a skręcisz jointa? - możesz przy tym cierpieć!
Uważam, że joga nie jest lekarstwem na wszystko, zamiast diety wolę tłuste kotlety, a na alergię lepszy jest ten lek, od którego się tyje, niż ten, od którego ma się depresję. Niemniej stewię i inne ziółka akceptuję jako remedium na melancholię i neurastenię.
Kiedyś przyszła paczka od mojej koleżanki z Bostonu (Z A-ME-RY-KI!) z pół kilogramem substancji o nazwie Turmeric oraz kartką ozdobioną białym bzem i słowami Cancer Center. Nogi zrobiły mi się miękkie, a motylki wypełniły brzuch. W końcu otworzyłam kartkę. Przyjaciółka pisze, że boi się alzheimera etc. i wynalazła, że ta oto indyjska przyprawa sprawia, że Hindusi żyją zdrowo i długo. Teraz muszę to jeść - ze wszystkim! Otworzyłam paczkę, ja ...! Kurkuma! Że leciało toto przez ocean to pikuś!... ale ja prosta baba jestem: tłuste kotlety lubię, a nie turmeric, wasabi, worcestershire
Ale cóż, polecam, na zdrowie! Jak to mówią ponuracy: co cię nie zabije - to cię wzmocni. Wasabi - znaczy pospolity chrzan w azjatyckim wydaniu - też wzmocni, ale zetrze uśmiech z twarzy. Podobnie jak jalapeno.
Prawdopodobnie to codzienna strawa Polaka-ponuraka. Chociaż... uśmiech, uprzejmość, życzliwość to raczej kwestia kultury, grzeczności, dobrego smaku - a nie diety, czy narodowości.