poniedziałek, 13 maja 2013

pozostałe 90 procent

Debata w szerokim znaczeniu oznacza publiczne roztrząsanie problemów na zebraniach, czy posiedzeniach parlamentarnych. Gdy elity karleją, gniew ludu na ulicy objawia, jaki temat ma
dyskusja, 
dysputa, 
dialog,
polemika
spór, 
obrady,
konferowanie, 
konwersowanie

Jestem jednym z tych ludzi, którzy nie wiedzą, co myślą, póki tego nie napiszą. I przyszło mi żyć w czasach, gdy brzytwę Ockhama zastąpiła brzytwa esemesów. A esemesy - zamiast słów, mają emotikony. W sieci wirtualnej wymiany myśli i emocji przydają się jeszcze linki i lajki. Żyję w czasach, gdy skomplikowane pytania znalazły proste odpowiedzi.
Prócz emotów i demotów mam jeszcze memy inspirujące i motywujące. I współczesną Biblia Googlerum. Ewangelia na dziś? Proszę: "Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego". W wirtualnym świecie każdy ma wieczne słowa i jak Horacy może napisać exegi monumentum. Każdy może się wypowiedzieć, chociaż zwykle woli się wyrażać się anonimowo, by nie brukać swojego imienia inwektywami. Co innego anonimowo postponować innych...
Miło jest wyśmiewać się z gimbusów (w znaczeniu głupi gimnazjalista) i utożsamiać z twierdzeniem: matura to bzdura. Jakbyśmy wszyscy hurtem mieli certyfikat MENSY, kwalifikujący do dwóch górnych procent populacji o wybitnej inteligencji. Ba! nawet do tych kilkunastu procent o inteligencji ponadprzeciętnej. Przynależność do pozostałych 90 procent - to już nie jest powód do chwały? Co najwyżej do wyśmiewania się z tych, co przed kamerą kompromitują się odpowiadając na pytanie: co cięższe - kilo goździ, czy kilo puchu?
A następnie komentarze. Obowiązkowo od tajemniczego kierowcy bmw, pomykającego swoją betą i ostatnio popularny: tyle w temacie, zamykający e
x cathedra przedstawioną opinię. Po prostu komentarz komentarzy, jak capo di tutti capi..