wtorek, 10 grudnia 2013

cybernomada gwiazdkowy





spod lady;
epifania;
notabl;
nepot;
Sevres;
Marks;
Szancer;
Jurgielewiczowa;



Aneta wyrzuciła na śmietnik worek książek! - ze zgrozą w głosie powiedziała Agnieszka. Uspokoiłam ją jak mogłam, zapewniając, że z pewnością cenne woluminy wciąż leżą. Może tam pójść i zabrać je do swojej biblioteczki. Ba! Jakby było mało, to chętnie świetną literaturą zapełnię jej ze dwa metry bieżące półek. Podrzucę powieści dla młodzieży Jurgielewiczowej i Szklarskiego dla jej córki, a nawet baśnie z rysunkami Szancera... a nie Szancera nie oddam. Uwielbiam jego ilustracje.
Też chciałam stare tomy wynieść na makulaturę, ale zrezygnowałam, gdy mamie łzy zakręciły się w oczach. To przecież były moje, wykradane ze schowków prezenty na gwiazdkę, imieniny, czy inne okazje. Rodzice dawali mi książki w czasach, gdy był to towar tak niedostępny, jak mięso i czekolada. Na produkty spożywcze były jednak kartki, karty literatury można było zdobyć tylko spod lady i po znajomości. Byliśmy jednak w uprzywilejowanej pozycji, bo jedna kuzynka pracowała w bibliotece, a druga w księgarni. Może nie miały w społecznej hierarchii pozycji tak wysokiej, jak ekspedientka u rzeźnika, ale raz jeden z miejscowych notabli wezwał ciocię i zażyczył sobie trzech metrów bieżących książek. Dostał nowy gabinet z pustym regałem i postanowił zapełnić półki nie tylko Marksem i Engelsem, ale też eleganckimi albumami i powieściami Rodziewiczówny... na przykład.
Urzekła mnie ta opowieść i sama postanowiłam zostać bibliotekarką. Nie przez popularny wówczas nepotyzm, ale przekonanie, że na tle książek człowiek staje się bardziej ludzki. Niemal wzorzec człowieka prosto z Sewres. Cóż, myliłam się. Skończyła się era cywilizacji osiadłych i posiadania trwałych dóbr doczesnych. Regał pełen książek, tak samo jak regał pełen rżniętych kryształów i porcelanowych bibelotów, nie dowodzi niczego, prócz gustu właściciela.
Nawet jeśli tego nie zauważyliście zaczęła się era cybernetycznych nomadów. Koczownikowi bogactwa materialne zawsze utrudniają wędrówkę. W mobilnym świecie gromadzi więc wiedzę, przeżycia i poglądy. Może podróżować z miasta do miasta, z kontynentu na kontynent tylko z bagażem podręcznym. Jak trzej królowie/mędrcy. Próbuję podążać ich śladem i dlatego napisałam dla Was książkę. Dostaniecie ją jeszcze przed epifanią.
Prosto do  komputerów.