poniedziałek, 13 stycznia 2014

kozły i koguty


#koguty;
#krepina;
#Majowie;
#ornamenty;
#Kozi Gród;
#Kaszuby;
#Kurpie;
#Loretto;
#wadera;

Dostałam kalendarz. Niby nic, bo teraz wszyscy rozdają kalendarze, ale ten jest okrągły, jak kalendarz Majów (który koniec świata ogłosił przed rokiem). Tymczasem ten, którym zostałam obdarowana promuje ciechanowski bank łowickim ornamentem. A może jest to wzór kurpiowski. Na pierwszy rzut oka może się nawet wydać wzorem kaszubskim, ale w tym nie ma chyba kogutów... Chociaż kogutki, jak i kwiatki z krepiny są popularnym elementem folkloru paneuropejskiego.
Portugalia ma swojego koguta z czerwonym goździkiem, Francja ma swojego legendarnego koguta, a tego lata nawet Londyn na głównym placu wystawił koguta absurdalnie niebieskiego. Tymczasem wiadomo, że kogut jest znakiem Kazimierza Dolnego. Jakiś czas temu piekarze stanęli do koguciej walki o prawo wyłączności do smakowitego ptaka, ale w miarę szybko uciszyli ich włodarze z Koziego Grodu. Bo i  cóż kurzy król ma jątrzyć? Tu trzeba winoroślą wiślane brzegi obsadzić, aby nie różniły się od brzegów Dunaju, Loary, czy Tybru.
Klimat najwyraźniej sprzyja rozwojowi winiarstwa na Lubelszczyźnie i herb Lublina może będzie wyglądać bardziej sensownie. Jak Rzym, tak i Lublin rozłożył się na wzgórzach i jak Rzymianie, mamy legendę o dzieciaczkach przygarniętych przez zwierzę i wykarmionych jego mlekiem.... Tyle, że Rzym ma waleczną waderę, a Lublin... starego capa. Taka sytuacja - genderowa. Tylko loretańskiego domku brakuje. Dlaczego? Też się zastanawiam, dlaczego anioły przeniosły domek z Nazaretu do Loretto, a nie do Lublina.