poniedziałek, 6 stycznia 2014

przecudowna protekcja

Znałam kiedyś ewangelistę Epifanii. Mówił, że Boże Narodzenie jest ważne, ale naprawdę ważna jest epifania,

protekcja;
agnostyk;
tercjarka;
K+M+B;
ekstaza;
lorneta;
haluksy;
stupor;
ateista;


Bo i cóż z tego, że Bóg istnieje, że nawet pojawił się w ludzkiej postaci, jeśli nikt nie dostrzeże? Cóż z Dekalogu, jeśli nie byłby przestrzegany? Cóż z Ewangelii jeśli nie jest czytana? Ważny jest wiec nie ten moment, że pastuszkowie padają na kolana, bo zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Ważny jest moment, gdy pojawiają się trzej ... wędrowcy, aby zobaczyć to, czego się spodziewali i odjeżdżają z przekonaniem, że byli świadkami cudownego wydarzenia.
Na pamiątkę tego wydarzenia katolicy (niesłusznie) wypisują na drzwiach K+M+B. Tymczasem powinni pisać C†M†B, aby świadczyć swoją wiarę w przecudowną protekcję poświęconej kredy i błogosławieństwa Christus mansionem benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi). Urządzają też barwne procesje zwane orszakami trzech króli i stroją się w karnawałowe korony i skrzydła. Ja lubię patrzeć na wirujące gwiazdy i staram się wprowadzić w stan religijnej ekstazy. Nie jest łatwo. Zwłaszcza, gdy Rajmund scenicznym szeptem podpowiada: patrz jakie apetyczne anioły zmierzają do "Tancereczki". I nastrój znika. Tancereczka to taka knajpeczka, stylizowana na wczesny PeeRL, gdzie podają "lornetę z meduzą"...
Ruszamy więc w rajd przez szopki w kolejnych kościołach, aby przekonać się, że i tu inwencja ubogich wyparta została przez komercję dostatku. W grotach i stajenkach wszędzie takie same kukiełki, obowiązkowo z zachwycającym dzieci aniołkiem kiwającym główką za wrzucony pieniążek. Zazdroszczę im tego zachwytu. Ja najbardziej lubię oglądać stopy Jezusa na obrazie Divine Mercy, znanego też pod nazwami Jezusa Miłosiernego oraz Miłosierdzia Bożego. Widziałam go raz w Wilnie, ale prawie w każdym kościele można zobaczyć jego kopię. Artyści zwykle skupiają się na twarzy, na dłoniach, na promieniach - ale naprawdę - najciekawsze są stopy. Znajomi lekarze, księża, tercjarki, ateiści i agnostycy są oburzeni, gdy to słyszą. Jakże to tak, zamiast rozważać sprawy poważne - ja rozmyślam, czy można mieć haluksy chodząc w sandałach? Albo czy dorosły mężczyzna może mieć dziecięce stopy...
Rajmund natomiast nieodmiennie przyjmuje za azymut kościół Dominikanów, aby popaść w stupor przed obrazem pożaru Lublina.  Któren to pożar ugaszon został przeżegnany Świętym Krzyżem. Ha! Jestli na świecie inne miasto obdarzone równie cudowną protekcją?
No dobra - jest. Lucjan obdarował mnie "Historią krain i miejsc legendarnych" Umberto Eco. Czytam sobie skąd przyszli i gdzie się podziali Trzej Królowie. Ciekawe. Ale w skarbcu u Dominikanów są artefakty ciekawsze niż kostki Trzech Króli rozproszone między katedrami w Kolonii i Mediolanie.

Orszak Trzech Króli w Lublinie 2016