czwartek, 20 czerwca 2013

heimatarmee


Niektóre słowa umarły...
hitlerowcy;
naziści;
żydy;
cygany;
murzyny.
Były politycznie niepoprawne.
podrzucaliśmy je, jak gorące kartofle.
Słyszę jak w telewizji mówią
heimatarmee na Armię Krajową.
Ach! te słowa...
Sprawdzam w słowniku jak mówi się kraj, a jak ojczyzna. No nie jest to, to samo. I postrzeganie partyzanckiej formacji też nie jest to samo u nas i u nich.
Owszem, patrzymy ze swojej perspektywy. Moja optyka wydaje się mi oczywistą, ogólnoludzką i bardzo mnie irytuje, kiedy jestem konfrontowana z zupełnie innymi obrazami. Może to wina nieodpowiedniego tłumaczenia słów? Bo jak mówił mój ulubiony filozof "mój język wyznacza moje granice".
Właśnie uświadomiłam sobie, że polityczna poprawność uniemożliwia mi teraz wpisanie narodowości zamiast: naziści/hitlerowcy... Pamiętam jak znajoma (dziecko zamojszczyzny) histeryzowała słysząc: nasi przyjaciele Niemcy, dla niej to był oksymoron. Ja kilka lat temu nie mogłam się przemóc, aby oprowadzić znajomych Niemców po Majdanku. A oni tłumaczyli mi, że to część edukacji historycznej, bo oni - Ulrich i jego syn - nie mają nic wspólnego z tymi wstrętnymi nazistami. Opłaciłam im bilet i przewodnika, a sama czekałam pod bramą. Teraz młodzi marzą o studiach w Niemczech, a przynajmniej raz w roku są w Berlinie na couchsurfingu. Bo jak mówią: piękny jest Berlin w maju i w ogóle w lecie...
Irytujemy się, gdy Amerykanom wypsnie się "
polskie obozy koncentracyjne". Przecież każdy powinien wiedzieć, gdzie powstała teoria ras i że holocaust nie był pierwszą masową eksterminacją ludności obcej etnicznie i kulturowo. W Namibii na 33 lata przed II Wojną Światową, dążąc do uzyskania jak największej przestrzeni życiowej, opracowano plan, aby tubylców zamknąć w rezerwatach, a przez ich ziemie przeprowadzić linię kolejową.
Każdy też powinien wiedzieć, czyją kolonią była Namibia w 1902 roku. I kto stanął w obronie Murzynów.