środa, 19 czerwca 2013

internetowa infamia


W starożytnym Rzymie mieszkali:
Kwiryci, czyli swoi
Latyni, również swoi
i peregrini czyli obcy.
Infamia i turpitudo
były dla nich dotkliwą karą.
Mówili:
Periculum minus fugiendum
est quam turpitudo.
Co się na nasze przekłada:
mniej należy uciekać przed niebezpieczeństwem niż przed hańbą.
 
Rzym upadł, a przed sieć płyną elektroniczne wieści sygnowane ponoć przez pana Hrabiaka. Taki q..biz.net sobie zrobił, że pod wyszukane w sieci @dresy rozsyła wiadomość: "Kliencie! płać, bo będą następujące kroki:
- przekazanie Państwa długu profesjonalnej firmie windykacyjnej
- dodanie informacji o Państwa zadłużeniu do krajowych rejestrów długów
- upublicznienia informacji o Państwa zobowiązaniu w sieci Internet celem jej zbycia
Informujemy również, że w przypadku braku płatności w ciągu najbliższych 7 dni, sprawa może zostać skierowana na drogę postępowania sądowego. Powyższe czynności mogą narazić Państwa na dodatkowe koszty, w tym koszty zastępstwa procesowego, utratę dobrego imienia, a także znacząco utrudnić funkcjonowanie na rynku."

Rzym upadł, a wciąż straszą niesławą i hańbą. Ale czy infamia i turpitudo, kogoś jeszcze przerażają? Gdy się nadawcę groźby wrzuci do wyszukiwarki - nieoceniony Google chyżo podrzuca linki do prawniczych porad z tytułami krzyczącymi: "OSZUST".

I od kilku lat trwa proceder zwodniczego wyłudzania kasy przez internetowego infamisa. Internet go lży, a on nic sobie z tego nie robi...

hańba!