czwartek, 27 czerwca 2013

zdyskredytowana demografia

Nieprzypadkowo słowo kredyt pochodzi od łacińskiego słowa credo, czyli wierzę. Dzisiejsze pieniądze nie mają nic wspólnego ze swoimi materialnymi nośnikami.

δῆμος (demos) - lud
κρατέω (krateo) - rządzę
γράφω (grafo)  – piszę            

credo – wierzę
credyt – zaufanie w czasie

dyskredytować
demokracja

demografia
banknoty
emerytura
renta
Dziś pieniądze związane są z wiarą, że mogę ufać komuś, kto elektronicznie przesyła mi liczbę oznaczającą wartość jakiejś rzeczy. I ktoś ufa mi, że gdy ja mu posyłam elektronicznie jakąś liczbę banknotów, to on się bogaci, a przynajmniej nie traci.
Nieprzypadkowo słowa demokracja i demografia pochodzą od greckiego słowa demos, czyli lud. Trzeba sporo ludzi wpisać do swojego rejestru, żeby mieć kim rządzić. Jak jednak zanotował prof. Czapiński spadł odsetek osób przekonanych, że "demokracja ma przewagę nad wszystkimi innymi formami rządów". Z demografią też kiepsko. Ludzie nie chcą mieć dzieci, bo jak opisuje prof. Czapiński zniechęca ich niepewna przyszłość, koszty wychowania, ograniczenie swobody życia i kariery zawodowej. Jak mówiła moja bezdzietna ciocia "z dzieciami to tylko kłopot".
Ciocia była wiejską babą i mówiła to w czasach, gdy chłopi (umarła klasa) nie mieli rent, emerytur i bezpłatnej opieki zdrowotnej, czyli w latach '70 ubiegłego tysiąclecia. Była więc kobietą dzielną i wyzwoloną wierzącą tylko w siebie, a nie - pokładającą ufność w dzieciach, co to mają podać szklankę wody na starość. Nie wiedziała pewnie, że wypłaty dla weteranów wprowadzili już starożytni Rzymianie, zaś emerytury niemilitarne powstały dopiero w XIX stuleciu. Wcześniej pracownicy musieli albo sami oszczędzać na starość albo liczyć na to, że ich dzieci zapewnią im utrzymanie. Dopiero niemiecki kanclerz Otto von Bismarck w 1880 roku, wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat. Warto pamiętać, że średnia wieku wynosiła wtedy tak ze 45 lat.
Teraz żyje się do 70siątki średnio, bywa, że do 90siątki. A pracowałoby się do 60siątki. 65 to już najwięcej, bo kto chciałby mieć wstawiane do oczu nowe soczewki przez 67letniego chirurga?! I kto za to zapłaci? My nie chcemy płacić temu okropnemu ZUSowi na emerytury naszych rodziców i dziadków. Ba! pradziadków nawet. Żyjemy na kredytach, modlitwę credo odmawiamy rzadko, nie ufamy, że dzieci będą kredytować naszą starość. A demokrację zdyskredytowała demografia.