poniedziałek, 10 czerwca 2013

przed potopem


. . . .
The animals went
in two by two,
the elephant
and the kangaroo
And they all
went into the ark,
for to get out of the rain.
The animals went
in three by three,
hurrah! hurrah!
. . . .
Wyszków tonie!
Wyszków tonie - tak od dekady śpiewa doktor Sienkiewicz. I tu taka dygresja: inny Sienkiewicz, w innym miejscu i czasie, też pisał o potopie. Oczywistą oczywistością jest, że był to inny potop. Wprawdzie nie ma w tym nic oczywistego, ale jest to jedna z tych dobrych fraz maskujących. Ludzie mówią tak, aby okryć wielką lukę w swojej argumentacji, ponieważ mają świadomość, że to o czym mówią wcale takie oczywiste nie jest.
Przydatną frazą jest też wyniesione z epistolografii SMSowej -
betewu, czyli by the way - swoją drogą, przy okazji. Skrót używany, gdy zbaczamy z tematu dyskusji.
W retoryce współczesnej takie wyrafinowane, a przynajmniej obcobrzmiące słowa są niezbędne, aby określać status światowca. Czym różniliby się bowiem popularni publicyści i politycy od pospolitej baby z magla? Sam populizm nie wystarczy. BTW - pamiętacie tego polityka, który kilka powodzi temu stwierdził, że trzeba się ubezpieczać? Nie? Oczywiście! Taka koncepcja jest mało medialna, więc odesłaliśmy tego pana do matecznika w puszczy. A przecież Noe, patron agentów ubezpieczeniowych mówił to samo. I śpiewał też bard współczesny;
"Budujcie Arkę przed potopem, Niech was nie mami głupców chór; Budujcie Arkę przed potopem; Słychać już grzmot burzowych chmur".Phi! też mi wezwanie... Lepiej poczekać, aż zatka się kratka kanału burzowego i zaintonować przyśpiewkę z repertuaru biesiadno-weselnego: ona temu winna, ona temu winnna! A kto? Jak to kto? ONA! Bufetowa! Wychłoszczmy ją zatem biczem słusznej krytyki. Dodajmy jej kolejną poniżającą ksywkę i odeślijmy na zieloną trawkę, będzie się tam czuła jak ryba w wodzie. To wprawdzie nie poprawi gospodarki wodnej, ale przez chwilę będziemy mogli się upajać mocą.