poniedziałek, 24 czerwca 2013

rudzik w kapturze


Kaptur - taki na ptasią głowę,
Kapturnica - taki owadożerca;
Kapturek - taka antykoncepcja;
Kapturek - taka baśń;
Kapturek - taka pokrywka;
Kaptury - takie miejsce;
Kaptury - takie mięśnie;
Kaptury - takie czapki;
Kaptury - takie do habitów;
Kaptury - takie do bluz...
Księżyc w super pełni unosił się nad wieżami Lublina, gdy rozpoczynał się Festiwal Sztuki Otwarte Miasto.
Sztuką jest między innymi rzeźba golasa z zakapturzoną głową, górująca nad wystawą prac Lecha Majewskiego. W tym samym czasie we Wrocławiu (który za dwa lata ogłoszony zostanie europejską stolicą KULTURY) zakapturzone osoby, z wyćwiczonymi mięśniami/kapturami udały się na uniwersytet. Nie, nie nie żeby się uczyć. Raczej żeby urządzić sąd kapturowy wykładowcy, który jak beztroski Czerwony Kapturek udał się w gąszcz edukacji. Ponoć sam był kiedyś jako ten rudzik w kapturze z angielska zwany Robin Hood, sławiący ustrój, w którym biedni rabowali bogatych w imię równości i sprawiedliwości społecznej.
Tymczasem we Wrocławiu (który ma być europejską stolicą kultury) jeśli chodzi o zakapturzone postaci, preferowani są bohaterowie Konopnickiej i sierotki Marysi, a nie nordyckich językoznawców - braci Grimm. Jak to z naukowcami bywa, panowie Grimmowie mniej są znani ze stworzenia słownika, więcej zaś z baśni odtwarzających wzorzec okrucieństwa w walce z niegodziwością. Bezwzględna i krwawa walka o dobro ponadczasowe i dobra doczesne nie jest obecnie popularna. Zakapturzonych właścicieli wielkich mięśniowych kapturów usunięto więc z uniwersytetu.
Pozostaje jednak otwarte pytanie o dobro, prawdę i inne imponderabilia. Można wprawdzie przesunąć świat posługując się wygodną dźwignią relatywizmu lub zadekretowania, które kaptury są dozwolone, a które winny ulec aborcji. Kaptury jednak nie poddają się łatwo. Był już precedens w lesie Sherwood i w Stanach. "A Million Hoodies for Trayvon Martin" przypomniało, że nie można traktować złowróżbnie wszystkiego, co zasłania innych ludzi.