niedziela, 21 lipca 2013

liście z Europy

Europa jest tylko cząstką świata. A pod jej bokiem rodzą się nowe cywilizacje, dynamiczne, prężne i pracowite. Rosną nowe potęgi, świat się zmienia.


listek laurowy - dla chwały
liść akantu 
- dla ozdoby
listek figowy - dla przyzwoitości
liść jesienny - dla nostalgii
listek zielony - dla kierowców
liście manuka - dla urody
liść kapusty - zamiast prokreacji

liście konopi - do protestów
z liścia - zamiast: walnąć kogoś

liście - zbiór do zielnika


Byłam w Dęblinie. Dla światowych bywalców, co wrócili z Egiptu, słonecznej Italii, Grecji lub wybierają się do Chorwacji, Wietnamu, czy peregrynują po Polsce, jako profesorowie pociągowi - nie jest to żadne osiągnięcie. Jednak to nie dystans, ale percepcja i refleksja są ważne poznania świata. Podróże są jak uniwersytety bez ścian i wiele się można nauczyć podróżując.
Byłam w Poznaniu i poznałam miłego pana P., który pokazał mi Cytadelę i Browar, Operę i Maltę - dziękuję. Byliśmy też na rynku. Z jednej strony pręgierz - aż ciarki przechodzą po plecach. Nigdy nie mogłam zrozumieć tego otaczania chwałą miejsc kaźni. Niemniej po drugiej stronie rynku ustawiono monumentalnego mężczyznę ze zgrabną pupą. Towarzysz mojej wędrówki nie podzielał jednak fascynacji pomnikiem, zauważając, że nawet nie warto obchodzić rzeźby dokoła, bo wszystko, co najważniejsze i tak skrywa listek laurowy. No rzeczywiście - facet, co całą swoją męskość może skryć kuchenną przyprawą... Zamiast w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę.

Taki aspekt naszej europejskiej-chrześcijańskiej kultury: pokazać ze szczegółami cierpienie nagiej kobiety pod pręgierzem lub nagiego mężczyzny zwisającego z krzyża, ale strategiczne miejsca zakryjmy jakąś szmatką. Atrybuty płci można też ukryć listkiem figowym, akantem. Rany od korony cierniowej i włóczni - ukazać w zbliżeniu, niech się tłuszcza napawa widokiem. I zakryć dużym liściem kapusty prokreację. I z liścia dać komuś, kto ma inne zdanie.
Byłam w Poznaniu i poznałam miłą panią J., która wprowadziła Polskę do Europy. Tak, tak - to ona właśnie stała na tym moście w Słubicach łączącym Wschód z Zachodem. Tego doniosłego dnia było tam jeszcze mnóstwo notabli polskich i zagranicznych, chórów, orkiestr, widzów i gapiów. Ale to ona, moja nowa znajoma była tym małym trybikiem, którego sprawne działanie utrzymywało w ruchu wielką machinę zmian. Wielkie żarna europejskiej tradycji mają zmielić w jedność wszystko, co nas dzieli.

Ale mają zostawić pyry z gziką na ryczce...