czwartek, 11 kwietnia 2013

grząski gąszcz słów

Chcą pomalować mi świat: na żółto i na niebiesko. Niech jednak na niebie stanie tęcza malowana kredką

amarantową
bahama yellow
ecru
grynszpanową 
hebanową
indygo
karmazynową
magenta

Złoty - pierwszy wśród kolorów w ikonach, symbolizuje świętość, bóstwo. Żółty wiązano ze zdradą i fałszem. Dlatego też w malarstwie postać Judasza przedstawiano w żółtych szatach. Ponadto kolor ten uznano za barwę wrogości, złych zamiarów i bezwstydu. Z tego powodu przypisano go kurtyzanom. We Włoszech w czasach renesansu kazano im nosić żółte znaki na ubraniu.
- W grząski gąszcz się pan zapędza - zauważyła radiosłuchaczka. - Mój konkubent gubi się przy kolorze amarantowym. Dalej było o kolorach, co w radio jest karkołomnym przedsięwzięciem. Jednak dzisiejsze wiatraki nie mielą już ziaren tylko słowa. Gdy się przeczyta "Kolor purpury" Alice Walker, to nadal nie wiadomo, że purple, a nawet Deep Purple - to nie to samo co purpurowy, jak mucet purpurata, czyli kardynała.
Konkubent - był jednak w tej wypowiedzi o wiele bardziej interesującym słowem. Dotychczas występował na pierwszych stronach gazet, w kontekście alkoholizmu i porubstwa. Dżentelmen nigdy by się do kogoś takiego nie przyznał, no chyba, że byłby to ewentualnie ten fajny muzyk Gentleman. Nie, on raczej również nie.
Dżentelmen dzisiejszy to jednak kto inny niż dawny gentleman. Tamten to był z definicji taki łagodny facet. Taki, co to karczemnych burd nie robi, tylko przechadza się w cylindrze i surducie. Teraz przeciwnie, żeby wyglądać jak dżentelmen (są specjalne poradniki, jak to osiągnąć) - trzeba się zajmować agresywną sprzedażą. Teraz bowiem agresywny może być tylko marketing, a nie, jak dawniej - konkubent.

Ale... ale jest jeszcze "Kolor magii"