środa, 10 kwietnia 2013

infantylna neotenia

Chcemy wierzyć, że człowiek przychodzi na świat czysty i nieskalany, że ma otwarty, chłonny umysł, że jest w nim

optymizm 
humor
ufność
śmiałość
serdeczność
czułość
lojalność
cierpliwość
tolerancja

Wierzymy, że dzieci istnieją ponieważ możemy zaspokoić ich potrzebę miłości, przyjaźni, wiedzy i radości. One zaś odpłacają nam swoim entuzjazmem nad naszymi dokonaniami. Są bezbronne i zdane na naszą opiekę, co sprawia, że w ich oczach jesteśmy obdarzeni jakąś magiczną nieomal mocą. 
Niestety, każde dziecko kiedyś dorośleje i staje się coraz bardziej nam podobne. Tymczasem tęsknota za duszą dziecka, która pozwalałaby nam utwierdzać się w przekonaniu o naszym człowieczeństwie, domaga się zastąpienia w jakiś sposób wyrośniętego niemowlaka. Trudno jednak płodzić dzieci bez opamiętania, ale przecież można je jakoś zastąpić. Bez problemu można pokochać zwierzaka. Prawda jest taka, że przyznajemy mu etat wiecznego dziecka. Nasze psy, koty, żółwie i ptaki nie bronią nas przed niczym. Ba! Bezmyślnie marnotrawią energię biegając wokół nas i wyśpiewując swoje piosenki. Z takim żółwiem na przykład jedyny kontakt polega na tym, że wrzucamy mu listek sałaty, a o on chyżo do niego biegnie.
Dzięki temu jednak mamy kogoś, kogo można obdarzać miłością. Tak jak kocha się niemowlaka, który nie różni się wiele od uśmiechającego się z rzadka przewodu pokarmowego. Po nim jednak spodziewamy się, że kiedyś wyrośnie, "wyjdzie na ludzi" i będziemy mieli z niego podporę na starość. Po zwierzaku nie spodziewamy się niczego prócz neotenii. Lubimy jego wielkie oczy, mały pysk, zwisające uszy, pomarszczoną skórę i infantylizm.

To wszystko, co u ludzi trudno się znosi.