poniedziałek, 27 sierpnia 2018

tylko koni żal


Nic mnie nie mierzi bardziej na tej ziemi, niż fałsz, co się pozory bawi nabożnemi – pisał Molier. Czy jednak pozorami są zasady teorii ograniczeń, mówiące że 

każdy:
człowiek jest dobry
konflikt można usunąć
rzeczywistość jest prosta
sytuację można poprawić
można żyć pełnią życia
mieć obopólne zwycięstwo

No nie wiem... 
Ostatnio na przykład okazało się, że ulga na start i mikrofirmę - to pozór. Księgowi nawet mówią, że była to nie tylko obiecanka, ale perfidna pułapka, bo przepisy będą stosowane dopiero w czasie kontroli. Wtedy w rachubę wchodziłby już obowiązek zapłaty zaległych składek z odsetkami, nawet za kilka lat wstecz. A to może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pułapek na przedsiębiorców jest więcej, a miało być tak pięknie. Jednakowoż nie pierwszy raz rzeczywistość nie nadąża za polityką. W hucznie świętowanym jubileuszu 100-letniej historii odzyskania niepodległości, co i rusz się zdarzały takie sytuacje.
Z zapisków Teatru NN można się dowiedzieć, dlaczego przedwojenna armia nie miała dobrze wyposażonych wojsk lotniczych. Mogła była mieć, bo w Lublinie prężnie rozwijała się prywatna fabryka samolotów. Na skutek dążenia szefa Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych, gen. Rayskiego, do skupienia całości polskiego przemysłu lotniczego w rękach państwowych, ministerstwo pod koniec 1935 roku cofnęło zamówienie na pozostałe samoloty, przez co „Zakłady mechaniczne A. Plage i T. Laśkiewicz” zostały doprowadzone do upadłości. W 1936 roku zakład został upaństwowiony i przyjął nazwę Lubelskiej Wytwórni Samolotów (LWS). Ukończono produkcję samolotów R-XIIIF, którą rozpoczęto przed bankructwem zakładu. Przykre, ale szkoda ronić łez nad losem kapitalisty i jego znacjonalizowanych przedsiębiorstw.
Popłakałam się ostatnio przepisując odręczne notatki, przedwojennego urzędnika z mojej gminy. Pod koniec sierpnia 1939 powołany został do wojska. A następnie przez trzy tygodnie jego jednostka przegrupowywała się o chłodzie i głodzie, bez ładu i składu, po borach i lasach. A tych, którzy przeżyli - wróg z samolotów wystrzelał jak kaczki. Dowódcy tej Armii, co to miała nie oddać ni guzika, śmignęli sobie potem za granicę, skąd znów wydawali rozkazy. Nie zawsze nienajmądrzejsze. Po wojnie Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się coraz dostatniej. Potem było kilka robotniczych przewrotów. Kolejne rządy prowadziły politykę tak, że słowo „polityka” nabrało pejoratywnego zabarwienia. Tak bardzo żenującego, że teraz kandydaci do władz, wstydzą się miana polityka i wolą nazwę społecznika, czy miejskiego zagończyka. Społeczne wrzenie i wrogie wszystkich do wszystkich nastawienie, osiągnęło poziom przedwojenny. Amatorzy wojaczki trenują po lasach, domagając się dostępu do broni. Kawalerzystami nie zostaną – bo stadniny podupadły. Wojacy prezentują się jednak w jubileuszowych paradach.
Tylko koni żal.

niedziela, 12 sierpnia 2018

prawda odczuwalna


Nie jest istotne, czy to jest fake, czy autentyk, bo prawdziwy. Wszyscy się z tym zetknęliśmy – napisała administratorka grupy disując suwerena, czyli

hołotę
gawiedź
pospólstwo
hałastrę
tłuszczę
tałatajstwo
dzicz
….

Wydawało się, że co innego znaczy suweren? Ha! Jak śpiewają Indios Bravos: widzę że z czasem sens słów się zmienia / Słowa nabierają nowego, innego znaczenia / A słyszę że z czasem sens słów się zmienia / Choć z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia … Na przykład słowo zgłoszone w plebiscycie na Młodzieżowe słowo roku 2016 – disować, czyli zamknąć komuś usta, zgasić go. Do gaszenia zapalczywości oponentów używane są memy prezentujące sławnego człowieka i jakąś myśl, wpisaną przy jego wizerunku. Czy to musi być jego myśl? Skądże!
Sezon ogórkowy w mediach zanikł, bo cały rok fałszywych wiadomości tyle, że brak już miejsca na kręgi w zbożu, bakłażany przypominające Winstona Churchilla, tosty z obliczem Jezusa... Potwór z Loch Ness się ukrywa, rekiny-ludojady nie grasują u wybrzeży Kalifornii. Kolega przypomina czasy, gdy grasowała czarna wołga, koleżanka natomiast udostępnia bez opamiętania biały bus porywający dziewice, aby wyrwać z nich organy. Ja rozważałam powołanie smoka do wirtualnego życia, ale wyciągnęłam z internetowego lamusa kosmicznych porywaczy ciał w NOL, czyli UFO.
Wspomniałam rozkoszne czasy, gdy w Jeziorze Białym grasował wyimaginowany krokodyl.
Teraz rząd przestrasza katastrofalnymi SMSami: unikaj otwartych przestrzeni, zabezpiecz dobytek, śledź komunikaty pogodowe. Ileż to kosztowały takie komunikaty o kataklizmach? Potencjalnych kataklizmach. A przecież jest rządowa telewizja i rządowe radio, które mogą co kwadrans, od świtu do zmierzchu emitować nadchodzącą grozę. Ale nie. Tam jak u Leśmiana Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu! Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu! Niemniej oni oczekują, że my nie będziemy wychodzić na otwarte przestrzenie.
O! o! Niedoczekanie! Chcemy całego życia! Chcemy całej przestrzeni... Całej prawdy - a nie odczuwalnej przez kolorystów. 


wtorek, 24 lipca 2018

tabula rasa - 1

Tabula rasa, czyli biała, niezapisana karta to według J. Locke’a – pierwotny stan umysłu ludzkiego, pozbawionego wszelkiej wiedzy, którą daje tylko .

autopsja
biegłość
ćwiczenie
doświadczenie
kompetencja 
nauka
praktyka
rutyna

Na początku XIX wieku dowodem na słuszność tej koncepcji miał być tajemniczy podrzutek Kasper-Hauser, chłopiec utrzymywany przy życiu bez kontaktu z ludźmi. Później naukowcy opracowali eksperyment izolacyjny, sposób hodowli zwierząt w izolacji od innych osobników swojego gatunku, w celu ujawnienia odziedziczonych form zachowania się. Co miało dowieść, że mózg ssaka pojawia się na świecie, jako czysty i niezapisany. Z ludźmi nie robi się takich eksperymentów, ale poeci wciąż śpiewają o białych kartkach.
Wpisuję tabula rasa do wyszukiwarki i jako pierwszy wynik Wielki gOOg zamienia ekran w białą kartę, na której wyświetla się „Tekst lub teledysk może zawierać wulgaryzmy bądź treści erotyczne i jest przeznaczony tylko dla osób pełnoletnich. Masz ukończone 18 lat?” Aha. Zatem udaję nastolatkę i szukam dalej. Od razu lepiej.
Seweryn Krajewski, Biała kartka: – Już powoli myśli zbieram, płomień świecy sennie mruga, a przede mną kartka jeszcze pusta
Agata Budzyńska, Biała kartka: – Gdy nie mogę, nie mogę uciec od siebie, to wysyłam białą kartkę ze swoim imieniem
Agata Grześkiewicz, Jestem białą kartką: Jestem białą kartką, podeptaną i naddartą, pełną śladów czarnych...
Chwała programistom! Po moim tak krótkim błąkaniu się po Internecie, Wielki gOOg znajduje odpowiedni profil i wyświetla ogłoszenie, które według algorytmu powinno mnie zainteresować: IPN Lublin serdecznie zaprasza na spotkanie upamiętniające 20. rocznicę śmierci Zbigniewa Herberta... i... jak to mówią nastolatki: ZONK! Próbuję wyobrazić sobie Pana Cogito, ale nawet białej kartki nie potrafię sobie przywołać przed oczy duszy mojej. Lubię Herberta, ale w tej sytuacji wolę sobie samotnie nucić:
Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu nie jeden już zginął
Nie jeden zginął już kwiat!
Nie omami nas forsa
Ni sławy pusty dźwięk!
Inną ścigamy postać:
Realnej zjawy tren

Piechotą idę, więc nie mogę sobie wzorem celebryty wywiesić białej kartki w oknie samochodu. ZONK - jak mówią nastolatki 


czwartek, 12 lipca 2018

dzwonki i ogniki

Ile to będzie 20 procent z 96 godzin? Potraficie to obliczyć w głowie? A w Excelu? Czy moglibyście wyliczyć, o ile więcej śmieci zrobiło się w Polsce przez minione trzy lata?



No i właśnie te śmieci płoną na prywatnych składowiskach w Polsce. Nikt nie protestuje, bo to unijne śmieci, więc unia, a zwłaszcza Niemcy za protesty nie zapłacą – przekonuje znajoma. Ej, zaraz... Jak ona to liczy? Wszak rząd i jego zastępy nie powinni chyba brać niemieckich pieniędzy?! A bierze wynagrodzenia tyle, że nie tylko powinien protestować, ale nie dopuścić śmieci z innych kontynentów, nieprawdaż? Czemu pozwala na ich palenie? Politycy zajęci jałowymi sporami nie zauważają mnie. Narzekają, że się nie angażuję. Dlaczego miałabym? Żeby lepiej liczyli procenty swojego poparcia?
Tyle jesteś wart, ile potrafisz sprzedać. Jesteś sprzedawcą i tego nie wiesz? Pisał Artur Miller w „Śmierci komiwojażera”. Być komiwojażerem nie jest łatwo. Jednak w dzisiejszym świecie – każdy jest sprzedawcą i wszyscy coś sprzedają. Jedzenie albo śmieci mają podobną wartość handlową. Powietrze też. Ileż to kosztuje, żeby przekonać naród skąd się bierze smog...? Politycy przekonują a nawet specjalistów wynajmują, żeby mówili trudne nazwy szkodliwych cząsteczek morowego powietrza. Rzadziej mówią o liczbach i procentach ludzi umierających od śmieciowego powietrza i śmieciowego jedzenia. Nie przeliczają na wskaźniki poparcia dobra wspólnego. Rzadko mówią o odpowiedzialnym zarządzaniu zasobami i pomocy wzajemnej.
Widzą w nas homo economicus, samolubną, kalkulującą, zachłanną na korzyść jednostkę. Tymczasem jesteśmy bardziej skomplikowani. Dobro wspólne zakłada ważną rolę samoorganizacji i samorządu, uzupełniających, a zarazem będących wyzwaniem dla rządu państwowego. Bo kto ma bronić naturalnych ekosystemów, lasów, łowisk, upraw i niezliczonych innych zasobów, jakie moralnie lub prawnie współposiadamy? Zbyt długo nas obrażano, zapominając, że jesteśmy siłą, która odepchnie całe to zachłanne dziadostwo...

piątek, 6 lipca 2018

panowie i chamy


Pieniądze dają władzę, a władza daje więcej pieniędzy. I dalej jak w reklamie: Obudź szlachetnego ducha w swoich bliskich i w sobie! Wychowaj dzielnego wojownika!

wojownik
woltyżer
huzar
kozak
partyzant
opozycjonista
rewolucjonista
terrorysta

Ach! Piękna reklama! Podgoleni akrobaci w kozackich kostiumach uprawiają efektowną woltyżerkę, zapewniając że w magicznych ogrodach poznasz wartości godne prawdziwych wojowników i odkryjesz swoją odwagę! Noooo, dobre! Znaczy coś jak powstanie Chmielnickiego? Szabelki w dłoń i hajda na panów? Co tam szabelki! Kosy! Sierpy! Morgensterny! Romantycznie, chociaż...
Morgenstern nie znaczy zarezerwowany termin. Z niemieckiego znaczy gwiazda zaranna i ta romantyczna fraza oznacza okrutne narzędzie do miażdżenia czaszek. Tak mi się przypomniało, gdy byłam na wystawie dzieł zebranych Józefa Brandta. Znałam kilka jego obrazów do tej pory, ale zebranie ich tak dużej liczbie, pokazało inny świat. Ci kozacy i wojacy - cały nasz narodowy charakter. Jak pisał nasz ulubiony noblista Sienkiewicz: nie ma sobie równego w odtwarzaniu stepów, koni, zdziczałych dusz stepowych i krwawych scen, które rozgrywały się dawniej na onych pobojowiskach. Takie obrazy mówią, bo na ich widok przychodzą na myśl stare tradycje, stare pieśni i podania rycerskie, słowem wszystko to co było, przeszło, a żyje tylko we wspomnieniach, zaklęte w czar poezji. (…) Czasy zamarłe zmartwychwstają pod jego pędzlem, a na widok jednego epizodu mimo woli odtwarza się w duszy cały świat rycersko kozaczy.
Chociaż mój ulubiony obrazek, to Spotkanie na moście. Panowie szlachta mkną poczwórnym zaprzęgiem i spychają z grobli chłopinę i jego szkapinę. Idźcie i popatrzcie na ich grymaśne gęby. To cały nasz narodowy charakter - podgolone łby i pogarda dla słabszych. Nic się nie zmieniło. Prasa donosi: Rolnik dostał 500 zł mandatu, bo… kosił zboże na własnym polu, za kurzenie i hałas. I jak to komentuje miejskie panisko? Mało 500! Powinien dostać mandat 2000 zł! Niech durny chłop wie na kogo głosował! Panisko się myli w ocenie chłopskich wyborów, ale nie omieszka okazać wyższości i pogardy. Jednakże tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia. U Brandta na obrazach zawsze skłębione chmury nad polami i górami. A dzisiejsi panowie wolą czyste niebo i plaże. Błękit i żółć. . . takie barwy... flagowe. Ale nie tęczowe!

środa, 27 czerwca 2018

mrugnięcia uwagi

Zdarzyło Ci się rozmawiać z kimś, kto jednocześnie stuka na klawiaturze lub przewraca strony gazety? Ja czuję wtedy, że moje słowa pozbawiane są znaczenia, nie są dla drugiej osoby ważne...

Konflikty
są integralną częścią naszego życia. Czasami nieporozumienia powstają w wyniku nieodpowiedniego użycia jakiegoś słowa. Teoria istnienia życia na Marsie powstała w taki właśnie sposób. W języku angielskim są dwa słowa na określenie pojęcia kanał. Jedno oznacza miejsce, które powstało w naturalny sposób, inne świadczy o działalności człowieka. W informacji o zaobserwowanych przez włoskiego astronoma kanałach na Marsie, niepoprawnie użyte zostało to drugie określenie kanałów, rozpoczynając cała serię spekulacji o istotach myślacych, które je zbudowały.
Słowo
tylko jedno, ale niepoprawne użyte, zaważyło na karierze francuskiego aktora Gerarda Depardieu. Po utrzymaniu nominacji do Oscara, udzielając amerykańskim dziennikarzom wywiadu chciał powiedzieć, że dzieciństwo jego było nad wyraz smutne, raz nawet był świadkiem gwałtu. Niestety, użył słowa, które dla Amerykanów oznaczało, że brał w nim udział. Natychmiast ozwały się oburzone feministki i zanim całą sprawę dało się odkręcić i wytłumaczyć - Oscary zostały rozdane innym.
Ludzie 
mówiący tym samym językiem, żyjący obok siebie, także porozumiewają się w sposób będący zarzewiem konfliktów. Z małych niedopowiedzeń, niechęci do wysłuchania drugiej osoby, koncentrowania się tylko na sobie, rodzi się agresja wypowiedzi i długoletnie czasem konflikty. Każdy chyba uczestniczył (no właśnie - brał udział, czy był świadkiem) w dyskusji, gdzie spory prowadzone są tylko dla potyczek słownych i wykazania, kto jest mądrzejszy, a nie wspólnego rozwiązania problemu.
Tymczasem... jak poszukasz odnajdziesz życia blask...nikt tu nie chce nas na wieczny czas.

czwartek, 21 czerwca 2018

piosenka na piąteczek



Я - солдат, недоношеный ребенок войны
Я - солдат, мама залечи мои раны
Я - солдат, солдат забытой богом страны
Я - герой скажите мне какого роман
   tłumaczenie dla niecyrylicznych
Ja - żołnierz, niedonoszone dziecko wojny
Ja - żołnierz, mamo zalecz moje rany
Ja - żołnierz, żołnierz kraju zapomnianego przez Boga
Ja - bohater,  powiedzcie mi jakiej powieści 

Po to jest ten Mundial, żeby pokazywać takie obrazki: stoi sztywny pan z wiszącym szalikiem, otoczony akolitami w barwach narodowych, z piwem w dłoniach. Podpis pod zdjęcie: łączy nas piłka. Co innego stadion, pod którym ten pan stoi. Ten stadion jest zły, bo teraz zamiast stadionów modne są strzelnice i nieprofesjonalni wojacy. Tacy, co kopną. Może nie piłkę, ale obcego. Łączy ich piłka, ale z wyłączeniem innych, obcych. Znacie ten cytat: byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie... To o nich. Ich łączy piłka – nie dobra nowina.
Polscy kibice wyśmiewają się z piłkarzy o niewystarczająco białym kolorze skóry. Oczywiście! Ich znajomość historii sportu wymazała z pamięci zupełnie niebiałego Pelé. To nie było trudne, w końcu nazywał Edson Arantes do Nascimento. Owszem, był doskonałym brazylijskim piłkarzem, ale pod koniec ubiegłego tysiąclecia został ministrem sportu Brazylii. Wiadomo: żółto-zielone barwy niezwyciężone! Co innego biało-czerwone, łączy je piłka --podobno nawet IPN wydał biało-czerwone piłki.
Rosyjskie media z upodobaniem prezentują filmik, jak polscy kibice skandują w centrum Moskwy Rasija! Rasija! Jak wołają: dawaj! dawaj! I jak siadają z wrażenia na Placu Czerwonym. Po to jest ten Mundial: żeby świat przysiadł z wrażenia, a jeszcze lepiej – przyklęknął. Rosyjski władca – to biały pan. Biały – jak śniegi Syberii, biały – jak niedźwiedź polarny, biały – jak łabędzi śpiew. Biały jak bandaże, którymi sołdaty owijają rany. Słuchajcie ze mną jak śpiewa 5'nizza i jak skanduje publiczność. Oni dobrze znają łaskę białych panów i czerwonych placów.