wtorek, 13 listopada 2018

spójrz inaczej


Wstań i podejdź do najbliżej siedzącej osoby. Nawet jeśli to Twój szef. Możesz też spróbować uchwycić spojrzenie sąsiada, który zawsze omija Cię wzrokiem. Ma inne

spojrzenie
poglądy
przekonania
zapatrywania
koncepcje
światopogląd
punkt widzenia
oceny

A co tam w mediach, z których czerpiesz informacje? Jest fajnie, czy fatalnie? Też się dziwisz, że ONI błędnie oceniają rzeczywistość? Nie dziw się. To nastawienie – podstawowy filtr percepcyjny – budowane na wcześniejszych doświadczeniach, wiedzy, nieco wzmocnione komponentą emocjonalną lub chwilowym nastrojem. Mamy różne doświadczenia, wiedzę i emocje – mamy również inne nastawienia do tego, co właśnie oglądamy. Patrzymy na to samo, a widzimy coś innego. Wielkiego wodza lub opakowanie po czekoladce. Czerwone race chuliganów lub patriotów czerwone race. Nie chcemy spojrzeć tak, jak oni. Nie chcemy nawet na nich spojrzeć.
Czy to powinno dziwić w społeczeństwie zdominowanym przez kulturę masową? Hiszpański filozof i liberał J.Ortega y Gasset jako jeden z pierwszych bardzo wyraziście przedstawił ten fenomen , którego pojawienie wiązał ze zjawiskiem aglomeracji, przez którą rozumiał „zjawisko pełności”. Miasta pełne są ludzi. Domy pełne są mieszkańców. Hotele pełne są gości. Pociągi pełne są podróżnych. Kawiarnie pełne są konsumentów. Promenady pełne są spacerowiczów. Gabinety przyjęć znanych lekarzy pełne są pacjentów. Sale widowiskowe, o ile przedstawienie nie jest zrobione „na poczekaniu”, nie jest improwizacją, pełne są widzów. Plaże pełne zażywających kąpieli. To, co kiedyś nie stanowiło żadnego problemu, a mianowicie: znalezienie miejsca, obecnie zaczyna być powodem nie kończących się kłopotów. Mieszkańcy wielkich aglomeracji miejskich, niegdyś członkowie małych wspólnot wiejskich i miejskich zauroczeni szansą na poprawę swego losu porzucili to, co dawało im dotychczas oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Teraz ten szereg jednostek ustanowił zupełnie nową jakość – masę.
Kim jest zatem człowiek masowy? Jest istotą dość powierzchownie wykształconą, nie odczuwającą poważniejszych związków z pokoleniami wcześniejszymi, nie obciążoną balastem historii i tradycji, przekonaną o swych przyrodzonych prawach do dóbr tego świata i rządzącej w walce o te dobra zasadą równości. Ów człowiek, wedle Ortegi, przypisuje sobie również prawo do posiadania swych własnych opinii na każdy „zadany temat”, nie posiadając tak naprawdę predyspozycji do tego, bowiem nie zadaje sobie trudu aby ów temat przemyśleć. Zjawisko to Ortega nazywa hermetyzmem intelektualnym, wiodącym bezpośrednio do zadufania w swe możliwości intelektualne; co jest wyjątkowo niebezpieczne, bo durnia nie sposób wyrwać z objęć własnej głupoty.
Współczesny człowiek za wszelką cenę dąży do sukcesu, rozumianego jako dostatek. Ceną jest samotność w tłumie. Ale to przecież nie są jakieś wielkie koszty?

piątek, 2 listopada 2018

szatańskie spory


Ludzie podążają za liderami, słuchają sprzedawców, kupują u ekspertów. Powiedz jednak, kto to dziś

wódz
autorytet
komendant
przywódca
zwierzchnik
naczelnik
watażka
herszt
guru

Okazuje się, że w wieku nauki, gdy widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce, nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu! Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu. Lud podąża za lekarzami, którzy w parlamencie kwestionują zasadność szczepień, promują homeopatię i leczenie kapustą. Politycy kwestionują wolność, równość i braterstwo – promując zamykanie granic, straszą czarnym ludem i obcym obyczajem. Jesienią budzą grozę zabawą Halloween, a wiosną – Walentynkami.
Tymczasem handel i historia to dwie odrębne tradycje. Porządkuję grób prawujka, który zmarł przed wiekiem, karcę kobietę wieszającą siatki na cmentarnym krzyżu i zakładam dredy, gdy idę na siłownię w Halloween. Siłownie też do niedawna nie istniały w Polsce. Nie było zumby - to też nowość. Reeboki w których trenuję - to zupełnie co innego, niż starodawne trampki. Skoro nie kwestionuje się zumby, siłowni i adidasów – po co się czepiać Halloween? A na wiosnę Walentynek? Dla podsycania pustego sporu społecznego?
Na Zaduszki trzeba być przygotowanym na wydatki większe niż na Halloween, kupić wielkie chryzantemy, plastykowe wiązanki, znicze ... W skali kraju – miliony pójdą z dymem i śmieciami. Trzeba też mieć monety i banknoty na rozliczne kwesty. Jedni zbierają na odnawianie pomników bogaczy, inni zbierają na żołnierzy wyklętych. Jest też zbiórka na biedaków stołujących się w kuchni świętego Brata Alberta. Na biedaków zbiera biedak, na pomniki bogaczy – celebryci.
Nawet na cmentarzu szatan syci się społecznym sporem.


piątek, 26 października 2018

tęczowy piątek


Najpiękniejszą nawet teorie może uśmiercić jeden brzydki fakt. Na moście między Bramą Grodzką a Zamkiem opowiadałam: tu stał potrójny rządek gapiów, a tam na placu ludzie z

flagami
tęczowymi
mniejszościowymi
LGBT
spółdzielczymi
autonomicznymi
inkaskimi
leprechauna


Lubelskie Stare Miasto opanowali zaś chuligani. Chłopak siedzący na ławeczce, też mnie słuchał i mówi: to nie byli chuligani proszę pani. Kto? – spytałam ja. – Ja tam byłem proszę pani, bo myśmy bronili Lublina przed psami. – Ja byłam po drugiej stronie kordonu... Powiedziałam i zorientowałam się, że chłopak nie tylko nie śpiewał o granicach i kordonach, ale nie wie, co to kordon. – W marszu szłam – wyjaśniłam. – Z tą homofobią? – Nie przeciw, homofobii, ksenofobii i faszyzmowi...
Nie zauważyłam w marszu nikogo epatującego seksualnością, czego tak się obawiali rządzący. Zauważyłam ekscytujących się wrogością chuliganów, pardon' młodzieńców spod znaku falangi. Jednak policjanci byli świetni – naprawdę. Czułam się jak wewnątrz „żółwia”, którego z tarcz robili rzymscy legioniści. Bezpiecznie oddzielona od wrogich widzów – takich facetów, których zwykle eskortuje policja w drodze na mecz piłki nożnej lub wygrzewających się na skwerze. Widzę ich czasem, jak skupieni podsłuchują, co mówię. Mogliby być moimi młodszymi kuzynami. W jakimś dożynkowym korowodzie albo na koncercie disco polo, moglibyśmy tańczyć razem...
Może to muzyka nas dziel? Może gdyby zakazać disco polo świat stałby się lepszy? Przecież to gwiazdeczki jarmarcznej muzyki epatują seksualnością i łatwą muzyką. Muzyką, która dla mnie przyjemna nie jest i powinna być zakazana. Zakazany i potępiany jest jednak „tęczowy piątek”. A przecież w 1921 r. na Międzynarodowym Kongresie Liderów Spółdzielczości w Bazylei przyjęto kolory tęczy jako symbol spółdzielczości. Wcześniej tęczową flagę nosili Inkowie, później autonomiczni Semici. Tęczowa flaga w latach '80 stała się też symbolem ruchu na rzecz równouprawnienia osób LGBT.
Równouprawnienie, braterstwo, wolność są chyba do zaakceptowania nawet dla chłopców z drugiej strony kordonu. Gdyby tylko dowiedzieli się, że na przykład mocarny wojownik Aleksander Wielki najbardziej kochał Hefajstiona...

czwartek, 11 października 2018

gruntowa zmiana


Dla kobiety nie ma jak dom. Ja to zawsze powtarzać będę – zapisała Zapolska. Ważna jest tradycja, coś stałego, do czego się wraca jak do domu. Nie do mieszkania. A do tego potrzebny jest

areał
ziemia
działka
opoka
ugór
podwalina
parcela
posesja

Tymczasem najnowsze notowanie Indeksu Cen Transakcyjnych Home Brokera i Open Finance wskazuje, że ceny mieszkań w największych miastach Polski są najwyższe od października 2008. Przez ostatnich 12 miesięcy przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania w największych miastach wzrosła o 8,4 proc. W większości polskich miast zanotowano podwyżki średnich cen gruntów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Wysoki popyt i wzrost cen na rynku lokali mieszkalnych spowodował, że część popytu skierowana została na rynek domów jednorodzinnych, a przede wszystkim na grunty przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną.
Grunt to bezpieczeństwo, tarcza antyinflacyjna, a przy okazji ograniczone zasoby ziemi zapewniają wysokie stopy zwrotu z inwestycji. No chyba, że grunty kupuje gapa i po jakimś czasie wychodzi jednak na jaw, że to działka rolna – nie budowlana, a zmiana jest możliwa po miesiącach formalności. A i to nie zawsze. Gminy otaczające miasta nie mogą opędzić się od chętnych do zamieszkania na ich terenie – a terenu brak. Chociaż, gdy się wokoło potoczy wzrokiem, wydaje się, że ziemi jest mnóstwo. Co innego widać jednak w Miejscowych Planach Zagospodarowania Przestrzennego.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi bardzo niechętnie wyraża zgodę na zmianę gruntów rolnych na działki budowlane. Wielu mieszkańców wsi oburza, że nie mogą przeznaczyć do przekształceń gruntów dla własnych dzieci. Jednak Polak potrafi, zwłaszcza z prawnikiem na usługach. Jeśli władza się nie zgadza na dworki, wille, a nawet domki określane wdzięcznym mianem „kloc polski” – trzeba myśleć o zabudowie zagrodowej. Wszak zapisano w literaturze, że właściciel na zagrodzie – równy wojewodzie, który jest przedstawicielem ministrów w terenie.
Zatem jeśli nie udaje się dobra zmiana – możliwa jest gruntowa zamiana.

środa, 3 października 2018

Kler rules!


Refleksje o „Klerze” rządzą dyskusjami. Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy filmu nie widzieli, ale wiedzą, że klechy to nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

1 nieczystość
2 gniew
3 pycha
4 chciwość
5 lenistwo
6 zazdrość
7 samo zuo

Jest w tym filmie jedna scena, o której nikt nie mówi. Ach! Prawda! Jak ktoś ma mówić, skoro filmu nie widział? A nawet, gdy widział, opowiada o grzechach katabasów. Moja relacja z tej scenki nie zaburzy indywidualnego obioru obrazu, więc opowiadam – było tak: chłopak skarży się rodzicom na krzywdzącego dorosłego. Rodzice karzą go chłostą za kłamstwo i wysyłają do placówki wychowawczej. W placówkach opiekuńczych spędzają dzieciństwo także dwaj inni chłopcy. Tam również są krzywdzeni.
Opowiem jeszcze jedną scenę – bo i tak każdy może zobaczyć to w reklamówce. Widzimy trzech panów przy wódce, nie licząc Boga. O nim wesoło śpiewają i o nim mówią cytatami z Biblii. Teraz możemy wyobrazić sobie trzech przyjaciół w służbowych uniformach. Co komu najłatwiej się wyobraża: togi, kitle, mundury, kombinezony... I wyobraźmy sobie, jak tym panom z hierarchicznej organizacji zaczyna rosnąć garb grzechów cudzych. Ach! Scenariusz sam się pisze. Grzechy główne, grzechy cudze – cała kultura i sztuka jest o tym. Nie to, co cnoty, które są nudne, zwłaszcza – umiarkowanie. Uczynki miłosierne wobec ciała? Nuda. Uczynki miłosierne względem duszy? Nudy na pudy.
A religia? Tak jak i ateizm nie jest nudna! W samej rzeczy bowiem szczery ateista, bardziej niż byle kleryk myśli o b/Bogu bezustannie, choć istotnie w terminach negacji. Zatem ateizm jest formą wiary. Gdyby ateista naprawdę nie wierzył, nie przejmowałby się lub nie przejmowałaby się zaprzeczaniem. Jednakże ateiści i agnostycy są tacy niezorganizowani, niehierarchiczni i nietytułowi. Trudno o nich zrobić dobrą opowieść. Bo jakby to brzmiało: ateiści rządzą! Słabo, nieprawdaż?