czwartek, 5 lutego 2026

uczciwa robota

Jesteś w IV kohorcie! Zaniepokoiła mnie ta wiadomość. Przecież starożytny Rzym upadł a jego legiony znikły. Jednak w kolejnym zdaniu doczytałam, że zakwalifikowałam się do bezpłatnego programu AIDEAS i nauczę się korzystać z
pies w ubraniu Mikołaja z kotem w tle 
Grammarly
ChatGPT (OpenAI)
Claude (Anthropic)
Gemini (Google
DeepSeek
Microsoft Copilot
Midjourney
DALL-E 3
Adobe Firefly
Stable Diffusio
Sora
Runway

Ucieszyłam się, że mnie przyjęli na kurs wykorzystywania sztucznej inteligencji w pracy. Obawiałam się, że będzie jakiś ageism i komputer powie: nie! Starszej pani nie bierzemy, bo nowe rzeczy są dla młodych. Jednak dostałam prompt guide, żeby zrobić coś samodzielnie na początek i czytam pierwsze polecenie: “Wykonaj hiperrealistyczne zdjęcie zwierzaka w podstawie załączonego zdjęcia ubranego w kompletne przebranie świętego Mikołaja. Wymagania: Zwierzak ubrany w czerwony strój Mikołaja z białą futrzaną lamówką, czarnym paskiem i czapką Mikołaja. Zwierzak powinien wyrażać radość, ciekawość, pozując bezpośrednio do obiektywu. Tło powinno być rozmyte, ale rozpoznawalne jako świąteczne wnętrze. Światło powinno być ciepłe i nastrojowe. Cała postać zwierzaka widoczna na zdjęciu. Na grafice nie może być żadnych postaci ludzkich
Szkoda, że nie może być tych ludzkich postaci, bo ja mam świetne zdjęcie, ze świetnym psem w świetnym przebraniu. Właściwie to mam już wszystkie zdjęcia wszystkiego i potrzebuję czegoś nowego. Bo już nawet teksty mam napisane o wszystkim. Nawet moja wirtualna koleżanka Natalia mówi:  "O, myślałam, że napisałaś coś nowego, a tu zonk! jakiejś starocie sprzed lat”. Dlatego skorzystałam z możliwości, przedstawionych przez inną wirtualną koleżankę i zapisałam się na kurs robienia czegoś nowego. 
Ale czy ja potrzebuję widzieć sztucznego psa? Ja nawet nie potrzebuję brunatnego niedźwiedzia, aligatora, ani żadnego potwora - takie ruchome obrazki robi Sora. To zaawansowany model sztucznej inteligencji stworzony przez OpenAI, który generuje realistyczne i kreatywne materiały wideo na podstawie opisów tekstowych tzw. promptów. Nie wiem tylko, po co mi nierealistyczne video w moralnej pracy?
Bo praca przede wszystkim powinna być uczciwa, nieprawdaż? 
🙈🙉🙊

wtorek, 14 października 2025

historia nauczycielką życia

Moja koleżanka, jak wielu Polaków kupiła sobie mieszkanko w Alicante. Jest tam bardzo ładnie,


morze ciepłe

palmy wysokie

ulice szerokie

ludzie życzliwi

kultura bogata

zabytki wspaniałe

turystów wielu



W tych dniach jest wspaniała fiesta, upamiętniająca czasy, gdy Maurowie wylądowali na hiszpańskich plażach i zostali na kilka stuleci. Parady organizowane są w wielu miejscowościach Hiszpanii, ale najpiękniejsze odbywają się ponoć w Alicante. W średniowieczu nazwą Maurów określano wszystkich muzułmanów zamieszkujących Andaluzję i północne obszary Afryki.

Jak widać na zdjęciach przybycie wyznawców islamu i zajęcie przez nich półwyspu Iberyjskiego jest świetną okazją do imprezowania. I nikogo nie dziwi upamiętnienie  najeźdźców i wieków zniewolenia, które przyniosło nieeuropejską kulturę, nieeuropejską architekturę, nieeuropejską sztukę.

Fascynujące dla mnie jest to, że w tej imprezie uczestniczy chyba całe miasto. Wszyscy przebierają się za średniowiecznych chrześcijan i muzułmanów. Widowisko prawie tak barwne, jak Semana Santa, które świętują na Wielkanoc. Wynoszą wtedy wielkie ołtarze, które niosą bractwa, pięknie ubrane w peleryny z wysokimi i spiczastymi kapturami. Taka platforma to pewnie waży tonę albo i więcej. A oni idą kołyszącym się krokiem w rytm muzyki, podobnej do tej z fiesty "Moros y Cristianos"

Dziwne, nieprawdaż? W Polsce rekonstrukcje historyczne są dramatycznie martyrologiczne. Inaczej niż w Wielkiej Brytanii, gdzie kultywują zdobycie Brytanii przez Cesarstwo Rzymskie. Rzymscy legioniści zrobili sobie fantastyczną promocję i zdobyli zachwyt kolejnych pokoleń. A przecież byli bezwzględnymi mordercami. Tymczasem co i rusz możemy obejrzeć jakiś angielski film, w którym pokazują króla Artura i jego dzielnych rycerzy, którzy z dumą donaszają rzymskie miecze, bo legioniści byli wspaniali. Zabijali wieśniaków, byli bezwzględnymi mordercami, ale budowali też wielkie mury, miasta i drogi. Armia była wspaniała, a Juliusz Cezar, który zniewolił Europę był wspaniałym wodzem. 

We wdzięcznej pamięci najwyraźniej zapisują się ci, którzy potrafią dobrze pisać. Historia jest nauczycielką życia, pisaną przez zwycięzców.

poniedziałek, 8 września 2025

tężnie i tatuaże

 W “Żalu nad starym szlafrokiem, czyli przestrodze dla tych, co posiadają więcej smaku niż pieniędzy“ Denis Diderot wyjaśnił fenomen konsumpcji. Filozof pisał w połowie XVIII wieku o sobie i pewnie nie znane były jeszcze wtedy podręczne 

na rynku w Marakeszu

kłamstwa rynkowe
bibeloty z wycieczki

utensylia ozdobne

woda w plastiku

T-shirty z hasłem

russian lips

hybrydowe paznokcie

siłownie w piwnicy

tężnie we wsi

Diderot po pół wieku życia i wzbogaceniu, kupił wytworny szlafrok. Po czym zauważył, że musi kupić inne rzeczy, żeby pasowały do nowobogackiego stylu. Po kolejnych dwóch wiekach kompulsywne zakupy zyskały nazwę efektu Diderota. Wiesz jak jest: zepsuje się spłuczka w toalecie - żeby wymienić trzeba rozbić trochę glazury, tego wzoru nie ma już w sklepach, więc trzeba wymienić wszystkie płytki. No i umywalkę, bo widać spękane szkliwo. O! armaturę też… terakotę … drzwi… przedpokój…

Po remoncie całego mieszkania - czas na relaks, ale kto remontuje, ten nie podróżuje. Jednak miasta dbają o mieszkańców, fundując namiastki uzdrowisk i tężnie, prawie jak w sanatorium. Tężnie w XIV w. stworzono w Lombardii, do pozyskiwania soli ze słonej wody. W Kołobrzegu po 1710 pojawiło się kilka takich warzelni soli. Słynną konstrukcję w Ciechocinku. zaprojektował Jakub Graff, profesor Akademii Górniczej w Kielcach. Gdy pojawiły się tańsze sposoby pozyskiwania soli, szkoda było rozrzucać górę patyków. Sprzedano ideę leczenia siedzeniem przy wodzie płynącej po gałązkach, miastom i wioskom.

W wakacje '2025 Uniwersytet Rolniczy w Krakowie przeprowadził badania nad tężniami. Stwierdzono obecność bakterii E. coli, Clostridium perfringens i Enterococcus faecalis, wykryto też inne bakterie i grzyby, w tym szczepy potencjalnie chorobotwórcze. 

I tak arystokratyczne wyjazdy “do wód” zjechały do prostego ludu, mającego w pogardzie elity mówiące językami i świecące gładką skórą. “Na kwadracie”, jak teraz nazywa się osiedla, powstają salony - nie literackie, kulturalne, czy ogólnie: elitarne. W modzie są salony populistycznie plebejskie - tatuażu, manicuru i makijażu. Przed wiekami, za górami, za lasami te ozdoby miały silne znaczenie duchowe i społeczne,  były związane z rytuałami przejścia i odzwierciedlały status społeczny. Były też oznaką przestępczości lub niewolnictwa. Teraz są pospolitą usługą. No i sztos - jak to mówią.


środa, 30 lipca 2025

Singera ślad



W Lublinie zakończył się 16. Carnaval Sztukmistrzów. Jedną z jego największych atrakcji była możliwość podziwiania highlinerów - informują lokalne media. Jeszcze przed dekadą niebo nad Starym Miastem pełne było linoskoczków. . .  Teraz już tylko zagraniczni highlinerzy. Chociaż jak się zastanowić, to słowo wprowadzone do polszczyzny powinno być zapisane hajlajner?
Zastanawiam się również, czy mieszkańcy oraz turyści odwiedzający Lublin i fotografujący się pod rzeźbą zawieszoną na linie zastanawiają się, że ta postać przedstawia Jaszę Mazura ze słynnej powieści Singera "Sztukmistrz z Lublina", linoskoczka, który swoją zręcznością podbijał serca widzów podróżując po świecie i zawsze wracając do Lublina.
Podziwiam ludzi, którzy potrafią opisać historię swojej okolicy bez zawoalowanych faktów. Ja nie potrafię. Pochodzę ze wsi pod Lublinem, w której nie mieszkali Żydzi, ale mieszkali w okolicznych miasteczkach. Pamiętam jak dowiedziałam się o ich istnieniu. Gdy byłam małą dziewczynką, babcia zabrała do domu w miasteczku. Był zupełnie inny niż chłopskie domy. Wtedy nie znałam słowa intarsja, więc byłam tylko zdumiona pięknymi meblami. Na pytanie, skąd takie piękne i dlaczego my takich nie mamy, babcia odburknęła - bo to po Żydach.
W liceum zaczęłam czytać Singera. Byłam zdumiona zaginionym światem tak bardzo, że nigdy nie poszłam na obowiązkowe, szkolne wyjścia na uroczystości upamiętniające ofiary Majdanka. Szkoła była usytuowana o kwadrans drogi od muzeum-obozu i uczniowie byli stałą publicznością. Cenię za to moich nauczycieli, chociaż nigdy nie poszłam dalej niż pod płot. Kręciło mi się w głowie i w żołądku, gdy wyobrażałam sobie, co tam się wydarzyło.
Jestem nieodrodnym dzieckiem mojego plemienia - nie ja pierwsza nie chciałam przyjąć do świadomości bezmiaru bestialstwa.
Czytam, że w wieku 96 lat odszedł fotograf Tadeusz Rolke, który opowiadał:
- Byłem w Szarych Szeregach, pamiętam, o czym nam mówiono i czego uczono. Nigdy nie zaistniał temat, nigdy nie padło słowo „Żydzi” albo „getto”. Coś się w Warszawie odbywało, olbrzymia dzielnica była zamknięta, potem wielki pożar – o tym w harcerstwie nie powiedziano słowa. Robiliśmy zbiórki, śpiewaliśmy – zupełnie obok. A ja patrzyłem na dym, chodziłem pod getto, widziałem, jak niemiecka armata strzela w mury.



środa, 11 czerwca 2025

Z Girony do Lublina

Hiszpanie mogą do Lublina przylecieć na śniadanie. Nie widziałam w Katalonii polskiej kuchni. Mają Salvador Dali Museum w Figueres, ale nie mają
Muzeum Salvadora Dali
cebularzy
chmieloniady
flaków
forszmaku
kołdunów
pierożków konopnych
babek kartoflanych
umiarkowanych temperatur

Cywilizacje od wieków dostrzegają zdolność miast, aby w razie potrzeby się nagrzewać lub ochładzać. Nawet tam, gdzie nie rosną wielkie drzewa. Architekci starożytni nakłaniali do zwężenia ulic, aby zmniejszyć temperatury późnym popołudniem. Wąskie ulice chłodzą powietrze, ograniczając obszar narażony na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Jasne ściany i dachy mogą pomóc w chłodzeniu miast poprzez odbijanie światła słonecznego. Tak jest na starym mieście i w Lublinie, i w Gironie.
Hotel w centrum starego miasta to lokalizacja idealna do zwiedzania starego miasta. Do katedry kwadrans spacerem i wszędzie indziej również. Jest wszystko, czego potrzeba turyście w upalnym mieście: obfite śniadania rano, łazienka czysta pościel i klimatyzacja wieczorem. Z hotelowymi bufetami trzeba uważać. Obfitość dań jest porażająca i mam ochotę próbować jak smakuje polecane przez przewodniki ciasteczko xuixo. Jak tu smakuje awokado, jak... A trzeba być wstrzemięźliwym. Świętować w katedrze, większej niż w Lublinie, najszerszej w Europie. Katedra o poranku przepiękna! Nie umiem zrobić fotki pokazującej rozświetlone witraże na wysokości 5. piętra i mroku na parterze. Msza rano odprawiana jest w bocznej kaplicy, większej niż mój kościół. Polecam wszystkim - przecież skrypt jest jednakowy dla całego Kościoła Katolickiego. Uczący się hiszpańskiego dla darmowej lekcji, ateiści dla nastroju wspaniałego śpiewu w doskonałej akustyce.
Organy, tak ze 2 piętra wysokie, stoją na środku katedry. Świątynia rzuca na kolana swoim ogromem, przepychem i geniuszem ludzi żyjących w poprzednim tysiącleciu. I trochę zazdroszczę doskonale zachowanych witraży, złotych ołtarzy i gobelinów, że przez tyle wieków przetrwały wojny, rewolty i zmiany władzy. Gobeliny z wełny i jedwabiu tkali już w średniowieczu. W Polsce tapiserie i arrasy nie są często spotykane, tu są ogromne.
W katalońskiej Gironie kelner poleca unikalne danie katalońskie: kiełbaska z pieczarkami i frytkami oraz ciasteczko xuixo (wymawia jak siusiu) - tutejszy przysmak. Wielkie wrażenie robi średniowieczna dzielnica żydowska. Stare Miasto jest naprawdę stare a nie odbudowane. W dzielnicy z której wypędzono Żydów kilka wieków temu, znaleźliśmy jedną mezuzę (karteczkę z wersem biblii), nowoczesną, z pleksi. Pięknie wyglądają kolorowe domy nad rzeką Onyar i mosty nad nią. Po zmierzchu rzeka odbija światła okien, o świcie - różane niebo.
kliknij - moje fotografie z Girony

środa, 14 maja 2025

wakacje na Krecie

Nie boję się niczego. Jestem wolny. Ponieważ nie możemy zmienić rzeczywistości, zmieńmy oczy, które widzą rzeczywistość - pisał Nikos Kazandzakis. Warto go czytać, bo Kreta to nie tylko 

plaża Stavros: Qinn i ja 

różowe plaże
turkusowe morze
strzeliste góry

maleńkie kapliczki

bogate cerkwie

złote ikony

wojenne pomniki

Callas i Onasis


Kapliczki ustawiają, aby oznaczyć miejsce czyjejś tragicznej śmierci lub z wdzięczności za uzdrowienie, lub po prostu z potrzeby świętości. Rajmund i ja byliśmy w przydrożnej cerkwi oraz w Arkadii, gdzie w klasztorze chronili się mieszkańcy wyspy przed okupantem. Jest to miejsce, o którym w przewodniku napisano, że zacierają się tu granice między religią a patriotyzmem i stanowi  międzynarodowy  symbol wolności. W 1866 roku armia turecka licząca około 15 tysięcy żołnierzy zaatakowała klasztor, w którym ukrywało się 700 kobiet i dzieci oraz kilkuset powstańców. Turcy strzelili z bombardy i rozbili mur, zabili nawet drzewo. Jest tam teraz pień, jak dłoń wzniesiona do nieba, ze strzałką wskazującą na odłamek kuli. Grecy zebrali się w piwnicy, którą wysadzili i zginęli wraz z atakującymi ich Turkami. Dzisiaj można wejść do pozbawionej dachu krypty, w której rozegrała się tragedia.  O tym wydarzeniu rozpisywala ówczesna prasa w Europie.

W klasztorze liczne obrazy przedstawiające dwójkę świętych, to mało popularni u nas Konstanty i Helena. Święty Konstanty, cesarz rzymski, jest znany przede wszystkim z wprowadzenia Edyktu Mediolańskiego, który zagwarantował wolność wyznania i zakończył prześladowania chrześcijan. Jego życie i panowanie były pełne decyzji, które miały na celu promowanie pokoju, sprawiedliwości oraz chrześcijaństwa.

Matka jego, święta Helena odnalazła krzyż  na którym zginął Jezus. W prawosławiu  są (chyba) najważniejszymi świętymi, równymi apostołom. Dwugłowy orzeł, który mnie kojarzy się z godłem Albanii, jest godłem patriarchy Konstantynopola, któremu podlega Kreta. Na sakralnych budynkach i na cmentarzach widać wszędzie krzyże z jednym poprzecznym ramieniem. Tym różnią się od patriarchatu moskiewskiego, w którym krzyże mają też dodatkową poprzeczną belkę, tak jak i w polskiej prawosławnej autokefalii.  Pod panowaniem Wenecjan (1204–1645), a potem Turków wiele kościołów miało łacińską formę architektoniczną, bo były to albo kościoły katolickie, przerobione później na prawosławne, albo nowe cerkwie, budowane w stylu zachodnim, bo taki styl był bardziej „neutralny” dla okupantów.

🔷️

- Tylko nie do Grecji! - Powiedział mi wiele lat temu kolega po powrocie z urlopu, który spędził na kempingu, leżąc w cieniu samochodu, przykryty gazetą, chowając się przed upałem. 

- Tylko nie do Grecji! - Powiedziała mi wiele lat temu koleżanka, po powrocie z urlopu, na którym jak opowiadała, omal nie umarła z gorąca idąc przez Wąwóz Samaria. I przez wiele lat bałam się tego greckiego upału. Pochmurny koniec kwietnia i 17°C to doskonały czas na zwiedzanie. Wybraliśmy wąwóz krótszy, podobno bardziej wąski, bardziej stromy i bardziej malowniczy. Wąwóz jak wąwóz. Ale droga, żeby do niego dojechać była najwęższa i najbardziej kręta ze wszystkich, jakie do tej pory widziałam. My zeszliśmy tylko wąwozem w dół. Widziałam jednak ludzi młodszych ze 30 lat, którzy zeszli w dół a potem wracali na górę. Pytam: dlaczego? A oni na to: for fun!

Λευκά Όρη - Białe Góry z najwyższym szczytem  Pachnes 2453 m n.p.m., przejechaliśmy małym samochodzikiem - dla mnie to była wystarczająco ekscytującą zabawa, nagrodzona musaką i raku (taki bimber) w przydrożnej tawernie.

🔷️

Richard sprzedaje bilety na rowery wodne pływające po górskim jeziorze, sławnym z żółwi. Ceramiczne żółwie sprzedawane są na straganach przybrzeżnych. Wiatr wieje, spycha nas w chaszcze, ale dzielnie pedałujemy i wypatrujemy. Są! Rajmund wypatrzył dwa na kamieniu wśród chaszczy. Wracamy. Rajmund opowiada Richardowi.

- Oh! Szczęściarze z was! Mało kto widział żółwia w jeziorze - wyjaśnia Richard. - Teraz macie tu zniżki do knajpki obok. 

Idziemy. W rzeczce wpływającej pod knajpką do jeziora - kolonia żółwi… Pytamy o Antychrysta, bo tak nam się zapamiętała nazwa polecanej potrawy. Kelnerka mówi podobnie brzmiące słowo i wyjaśnia, że jeszcze nie rozpalili ognia w urządzeniu do robienia tych 3 rodzajów mięs, dopiero jutro zaczynają sezon.

- To gyros? - pytam.

- Skądże! To zupełnie co innego. Musicie przyjść jutro spróbować.

Dziś lokalne wino i cadzyki. Jemy i jedziemy do antycznej wioski, która ma 1000 letnie drzewo i antyczne ruiny... Rajmund nawet nie wychodzi z samochodu. Ja znajduję liczne stare drzewa oliwne, stary cmentarz z widokiem na morze i zagrodę baranów, przyglądających mi się ze zdumieniem. Na plaży chłopaki latawcami unoszą się na falach. W kostiumach chroniących przed grzywami fal. Oraz jeden odważny w spodenkach.

Następnie odwiedzamy port - prawie Wenecja, a przynajmniej ulice takie wąskie. Stare Miasto zastawione restauracjnymi stolikami, straganami i stojakami z bibelotami. Oglądamy obrazek zrobiony z słojów drewna i jakiegoś szklistego materiału. Mówię, że Piotruś nam może taki obrazek zrobić, a za plecami słyszę piękną polszczyznę:

- To z drzewa oliwnego i żywicy ...

Dziewczyna opowiada o technologii, a mnie bardziej ciekawi, czy to jej sklepik. Nie, tylko sprzedaje. Wcześniej spotkaliśmy Wiktorię z Ukrainy. Od trzech lat pracuje na Krecie jako instruktorka fitness. W lecie. W zimie nadmorskie miasteczka zapadają w letarg bez turystów.

🔷️

Konstantina, u której mieszkamy wypisała na kartce A4 listę interesujących miejsc w okolicy. Takich dla turystów i dla tutejszych. Słynna różowa plaża nie jest jeszcze zatłoczona, a małe zatoczki zupełnie puste. Restauracje wśród oliwnych gajów w poniedziałek przed sezonem nieczynne, ale w Sirili miły pan mówi, że zrobi coś dla głodnych. Pierwszy raz jadłam awokado z miodem! Przepyszne! I ciasto ze szpinakiem i kawałek wieprzowiny. Świetne miejsce Rajmund znalazł dla nas: cichutko i czyściutko, Alexia robi pyszne śniadania z produktów z okolicy. Uprawiają tu nie tylko oliwki i cytrusy, ale też awokado! I jakiś rodzaj pigwy o wyglądzie moreli i trochę podobnym smakiem.

Brzęczenie pszczół słychać na nabrzeżach i w wąwozach. Rośliny niewielkie, ale miododajne. Słychać też dzwonienie kozich stad. Drzewa oliwne kwitną, a pomarańcze toczą się po jezdni, spadając z drzew. Widać szklarnie, chyba z pomidorami. Na krętych, stromych drogach można zobaczyć traktory bez kabin, niskie, na szerokich kołach. 

Wszędzie ciągną się rury/szlauchy rozprowadzające wodę. Nie wiem, czy rolnictwo jest tu opłacalne i nie bardzo mam kogo o to zapytać. Wyczytałam, że uprawiają tu czystek, że wciąż istnieje tradycyjne rzemiosło - garnacarstwo, tkactwo, koronczarstwo... Nie znalazłam informacji, jak wytrzymuje chińską konkurencję.

Widać też panele fotowoltaiczne i drewniane słupy energetyczne. To dziwne, bo nigdzie nie widać wysokich, prostych drzew. To mnie niepokoi, bo przecież Grek Zorba na plaży Stawros miał mnóstwo takich pni w ostatniej scenie filmu. . .

🔷️

kliknij, zobacz moje zdjęcia



poniedziałek, 17 lutego 2025

Odwagi! Zapisz w dzienniku

Jak opisać stany umysłu, o których potoczna wiedzą jest znikoma, albo zgoła żadna? Najłatwiej powiedzieć, że ich nie ma. Jak można bowiem wyjaśnić

The pen is mightier than the sword
ślepcowi - czym są barwy 

nomadowi - czym są lodowce

Eskimosowi - czym jest żar pustyni 

mieszczuchowi - uprawę durum

wieśniakowi - konstrukcję wieżowców


Słowa bywają źródłem nieporozumień, jeśli pod ich brzmienie podkłada się niedokładne, czy też niewłaściwe obrazy. Skoro tak łatwo wypaczyć sens w prostej skądinąd wiadomości, jak opisać, że myśl może w bezpośredni sposób ingerować w procesy zachodzące w komórkach ludzkiego ciała? A jeśli nie można tego dokładnie opisać, czy oznacza to, że taka ingerencja nie jest możliwa? Przecież większość ludzi wierzy, że myśl jest nie tylko „nienamacalna”, ale i niezniszczalna, że jest twórcza, potężna, ale to człowiek jest jej panem?
Ludzie nie myślą szczęśliwie. Od dzieciństwa wychowywani są w negacji. Psychologowie zbadali również i to. Okazało się małe dziecko średnio 274 razu dziennie słyszy słowo nie i 27 razy słyszy słowo tak. Rodzice „kodują” dzieci na różne sposoby. Kto z nas nie słyszał od matki: nie wychodź z mokrą głową, bo zachorujesz. Ile osób czuje się później w obowiązku zachorować z powodu wilgotnych włosów. Dzieci słyszą też często: jedz, bo dzieci w Afryce głodują! Albo: jedz, nic nie powinno się zmarnować. Potem, gdy są już dorosłe, nawet najedzone do pełna, czują przymus jedzenia. To może budzić tylko negatywne myśli. Później jest jeszcze gorzej. Media rzadko kiedy przynoszą dobre wiadomości, specjalizują się raczej w morderstwach, gwałtach i rozbojach.
Każdy jednak może wybrać nowe zasady, pomóc sobie optymistycznie patrzeć na świat.Gdy uczyłam dziennikarstwa - prosiłam o pisanie dziennika, co miało uczyć codziennej sumienności, spostrzegawczości i systematyczności. Okazało się, że pisanie daje liczne korzyści dla zdrowia psychicznego i rozwoju osobistego. Od zwiększania samoświadomości i redukcji stresu po wspieranie kreatywności. Pisanie jest dobrą praktyką samodoskonalenia. 
Wypróbuj 📗📘📙💪💥