czwartek, 25 czerwca 2020

wróg kusi słodyczą


Byłam kiedyś dziennikarką. Zdarzyło mi się uścisnąć dłoń Woodwardowi (opisał aferę Watergate). Pisałam o hrabim Zamoyskim walczącym ze szkolną nieuczciwością. Teraz pisać każdy może. W Internecie – trochę lepiej lub trochę gorzej, ale czy można o piszącym powiedzieć

dziennikarz,
żurnalista
eseista,
felietonista,
redaktor,
reporter,
sprawozdawca,
publicysta
?

Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech wszystkim innym – napisał przed wiekiem José Ortega y Gasset w „Buncie mas”. A teraz? Teraz przeciętność i banał rządzą. Czy banał nie jest prawdą? Tyle, że prawdą oczywistą? Ile razy jednak przekonujemy się, że te prawdy oczywiste torują sobie drogę z niesłychanym trudem albo w ogóle nie mogą przebić się na powierzchnię? Prawdy oczywiste to są te, które mówi mędrzec, a które mędrek wydrwiwa, jako banały. Teraz jest czas drwin z myślących inaczej – o ekologii lub o Nowym Zielonym Ładzie, o przedsiębiorczości lub tokenizacji. Bo łatwiej drwić niż dyskutować.
Tak było za czasów słusznie minionego systemu i tak jest teraz. Warto odwiedzić Muzeum Socrealizmu w Kozłówce, żeby zadumać się nad PeeReLowskim hasłem: wróg kusi cię coca colą! Warto popatrzeć na socrealistyczne zachody słońca na obrazach i propagandowe nagłówki w gazetach. Ach! Ta „linia partii programem narodu”, ci „proletariusze wszystkich krajów łączący się”oraz „tu zaszła zmiana”. Tu my – tam oni. Obcy źli, bo dybią na dobrych swoich. Teraz podobnie. Zamykamy się wśród swoich, ugruntowując podziały na zamaskowanych i odsłoniętych, górkobrońców i płaskoziemców, prawaków i lewaków... Zamykamy się w zdalnej komunikacji i epidemicznej izolacji. Pisać każdy może – mało komu chce się czytać.
Za czasów drukowanych gazet było inaczej. W starym kinie warto obejrzeć film „Wszyscy ludzie prezydenta” opowiadający historię dziennikarskiego śledztwa. W okresie poprzedzającym amerykańskie wybory prezydenckie w 1972 roku reporter "Washington Post" Bob Woodward napisał o drobnym włamaniu do głównej siedziby Partii Demokratycznej. Zaskakuje go jednak odkrycie, że najlepsi prawnicy opracowują już linię obrony, a lista oskarżonych zawierająca nazwiska i adresy osób odpowiedzialnych za fundusze Republikanów wzbudza dalsze podejrzenia. Naczelny "Washington Post" decyduje się na kontynuację śledztwa, które powierza Woodwardowi i Carlowi Bernsteinowi. Reporterzy idą tropem prowadzącym do postaci z coraz wyższych szczebli Partii Republikańskiej, docierając aż do Białego Domu, a tym samym afery Watergate, która wymiotła z polityki prezydenta Nixona.

13 komentarzy:

  1. Właśnie obecnie nawet nie opłaca się iść na studia dziennikarskie, bo dziennikarzem i pisarzem może być każdy - a jak jest, to wszyscy wiemy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety - może dziennikarstwo nigdy nie było kryształowo obiektywne, ale teraz media są stronnicze i nawet się tego nie krępują

      Usuń
  2. Zmienili się też odbiorcy - są tylko konsumentami, chociaż paradoksalnie mają możliwość włączania się i komentowania (z czego korzystają bez umiaru i przytomności). A pracownicy medialni (bez odpowiedzialności) dostarczają wirtualną masę towarową. Próżne żale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wydawało mi się, że to komentowanie da nowe, wspaniałe możliwości - lepsze niż list od Czytelnika lub telefon. Myliłam się. Myliłam się wierząc w nowy lepszy świat i obiecując Zamoyskiemu, że będę "kontynuować jego walkę o uczciwość w szkole". Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie, to to, że kuratorzy oświaty, którzy wówczas wprowadzali nowy system szkolny, teraz przyklasnęli Zmianie Zalewskiej.
      Niemniej, jest mi przykro

      Usuń
  3. Masz rację w obecnych czasach mało komu chce się czytać. Co najwyżej ludzie rzucają okiem co parę linijek. Stąd biorą się nieporozumienia. Mój przyjaciel poszedł na dziennikarstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech wraca :) gdybym teraz wybierała wykształcenie - zrobiłabym sobie prawo jazdy na wielkie ciężarówki i jeździła po całej Europie.

      Usuń
  4. Każdy pisać może, trochę lepiej lub trochę gorzej... takie czasy jak w piosence...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak teraz wygląda śledztwo dziennikarskie, chyba zupełnie inaczej...

      Usuń
    2. Teraz? A nie pamiętasz podsłuchów u Sowy? Dwóch wież prezesa? Respiratorów kupowanych przez handlarza bronią? Afery się dzieją bez konsekwencji

      Usuń
    3. Tak jest! Stoję przy mikrofonie, niech mnie który przegoni...

      Usuń
  5. byłam w kozłówce(mam tam bardzo blisko ;-)) odwiedziłam i to muzeum, mnie oczarowały szklanki, jest w nich całkowity duch epoki. Ciężko i topornie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisać może każdy, ale od razu widać kto ile pracy wkłada w napisany tekst. Dziennikarz dziennikarzowi nie równy. ;-)

    OdpowiedzUsuń