czwartek, 20 grudnia 2018

Predatory Politics


W tekście „Drapieżniki i trawożercy” Jacek Żakowski napisał, co łączy Schetynę i Kaczyńskiego z Trumpem, Macronem i Putinem. Drapieżność! Po czasach trawożerców przyszedł czas
mięsożerców
drapieżników
łowców
handlowców
bestyjek
Nemrodów
predatorów
. . . 
To bardzo interesujące, niemniej, jakkolwiek dobrze brzmi nagromadzenie w tytule spółgłosek dźwięcznych – sama teoria wydaje się słaba. Trawożerność z definicji skazana jest na niepowodzenie. Gdyby niedrapieżniki mogły się żywić celulozą - miałyby szanse na sukces, gdyż celuloza jest najobfitszym składnikiem flory. Pomimo tej obfitości żadne zwierzę nie ma enzymów koniecznych do trawienia celulozy. Jeśli nie da się pożerać drzew z korzeniami – nie ma co się szykować do podbojów. Można pogrążać się w trwodze i drżeniu przed drapieżnikiem.
Mnie zaś przypomina się David Icke – dziennikarz, który podczas zwiedzania inkaskich ruin doznał olśnienia – słyszał głosy, które przekazywały mu ukrytą prawdę. Z podróży wrócił święcie przekonany, że jest nową inkarnacją Jezusa Chrystusa, a jego powołaniem jest głoszenie „prawdy” o ukrytej rasie, która infiltruje Ziemian. Reptiliane to drapieżniki w ludzkiej skórze, rządzące Ziemią.
Określenie "drapieżne przywództwo” używane jest natomiast niekonsekwentnie. Jak bowiem odróżnić drapieżne rządy – od rządów autorytarnych, patrymonialnych lub reżymowych? Drapieżność może być postrzegana jako przeciwieństwo rozwojowych, odpowiedzialnych lub responsywnych form władzy. Wydaje się, że to system kontrolowania narodu przez grupę (elitę), której celem jest maksymalizacja własnego dobrobytu. Promującą rozwój, gdy elita mogłaby z tego wyciągnąć bogactwo. Jednak dobrobyt może zmienić sposób podziału władzy. Jeśli drapieżnik nie jest wiarygodny – jelenie, tchórze i ciećwierze mogą zhardzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz