Chcesz mieć umysł jak brzytwa? Ćwicz! Metodą "rzymskiego pokoju" lub układając słowa w historyjki
sobota, 29 września 2018
poniedziałek, 27 sierpnia 2018
tylko koni żal
Nic mnie nie mierzi bardziej na tej
ziemi, niż fałsz, co się pozory bawi nabożnemi – pisał Molier.
Czy jednak pozorami są zasady teorii ograniczeń, mówiące że
każdy:
człowiek jest dobry
konflikt można usunąć
rzeczywistość jest prosta
sytuację można poprawić
można żyć pełnią życia
mieć obopólne zwycięstwo
…
No nie wiem...
Ostatnio na przykład
okazało się, że ulga na start i mikrofirmę - to pozór. Księgowi
nawet mówią, że była to nie tylko obiecanka, ale perfidna pułapka, bo
przepisy będą stosowane dopiero w czasie kontroli. Wtedy w
rachubę wchodziłby już obowiązek zapłaty zaległych składek z
odsetkami, nawet za kilka lat wstecz. A to może kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pułapek na przedsiębiorców jest
więcej, a miało być tak pięknie. Jednakowoż nie pierwszy raz
rzeczywistość nie nadąża za polityką. W hucznie świętowanym jubileuszu 100-letniej historii odzyskania niepodległości, co i rusz się
zdarzały takie sytuacje.
Z zapisków Teatru NN można się
dowiedzieć, dlaczego przedwojenna armia nie miała dobrze
wyposażonych wojsk lotniczych. Mogła była mieć, bo w Lublinie
prężnie rozwijała się prywatna fabryka samolotów. Na skutek
dążenia szefa Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw
Wojskowych, gen. Rayskiego, do skupienia całości polskiego
przemysłu lotniczego w rękach państwowych, ministerstwo pod
koniec 1935 roku cofnęło zamówienie na pozostałe samoloty, przez
co „Zakłady mechaniczne A. Plage i T. Laśkiewicz” zostały
doprowadzone do upadłości. W 1936 roku zakład został
upaństwowiony i przyjął nazwę Lubelskiej Wytwórni
Samolotów (LWS). Ukończono produkcję samolotów R-XIIIF,
którą rozpoczęto przed bankructwem zakładu. Przykre, ale szkoda ronić łez nad losem kapitalisty i jego znacjonalizowanych przedsiębiorstw.
Popłakałam się ostatnio przepisując
odręczne notatki, przedwojennego urzędnika z mojej gminy. Pod koniec
sierpnia 1939 powołany został do wojska. A następnie przez trzy
tygodnie jego jednostka przegrupowywała się o chłodzie i głodzie,
bez ładu i składu, po borach i lasach. A tych, którzy przeżyli - wróg z samolotów wystrzelał jak kaczki. Dowódcy tej Armii, co to
miała nie oddać ni guzika, śmignęli sobie potem za granicę, skąd
znów wydawali rozkazy. Nie zawsze nienajmądrzejsze. Po wojnie
Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się coraz dostatniej. Potem
było kilka robotniczych przewrotów. Kolejne rządy prowadziły
politykę tak, że słowo „polityka” nabrało pejoratywnego
zabarwienia. Tak bardzo żenującego, że teraz kandydaci do władz, wstydzą się
miana polityka i wolą nazwę społecznika, czy miejskiego zagończyka.
Społeczne wrzenie i wrogie wszystkich do wszystkich nastawienie, osiągnęło poziom przedwojenny. Amatorzy wojaczki trenują po
lasach, domagając się dostępu do broni. Kawalerzystami nie zostaną
– bo stadniny podupadły. Wojacy prezentują się jednak w
jubileuszowych paradach.
Tylko koni żal.
niedziela, 12 sierpnia 2018
prawda odczuwalna
Nie jest istotne, czy to jest fake, czy
autentyk, bo prawdziwy. Wszyscy się z tym zetknęliśmy – napisała
administratorka grupy disując suwerena, czyli
hołotę
gawiedź
pospólstwo
hałastrę
tłuszczę
tałatajstwo
dzicz
….
Wydawało się, że co innego znaczy
suweren? Ha! Jak śpiewają Indios Bravos: widzę że z
czasem sens słów się zmienia / Słowa nabierają nowego, innego
znaczenia / A słyszę że z czasem sens słów się zmienia / Choć
z pozoru dobre, przyczyną są cierpienia … Na przykład słowo
zgłoszone w plebiscycie na Młodzieżowe słowo roku 2016 –
disować, czyli zamknąć
komuś usta, zgasić go. Do gaszenia zapalczywości oponentów
używane są memy prezentujące sławnego człowieka i jakąś myśl,
wpisaną przy jego wizerunku. Czy to musi być jego myśl? Skądże!
Sezon ogórkowy w mediach zanikł, bo
cały rok fałszywych wiadomości tyle, że brak już miejsca na kręgi w zbożu, bakłażany
przypominające Winstona Churchilla, tosty z obliczem Jezusa...
Potwór z Loch Ness się ukrywa, rekiny-ludojady nie grasują u
wybrzeży Kalifornii. Kolega przypomina czasy, gdy grasowała czarna
wołga, koleżanka natomiast udostępnia bez opamiętania biały bus
porywający dziewice, aby wyrwać z nich organy. Ja rozważałam
powołanie smoka do wirtualnego życia, ale wyciągnęłam z
internetowego lamusa kosmicznych porywaczy ciał w NOL, czyli UFO.
Wspomniałam rozkoszne czasy, gdy w
Jeziorze Białym grasował wyimaginowany krokodyl.
Teraz rząd przestrasza katastrofalnymi
SMSami: unikaj otwartych przestrzeni, zabezpiecz dobytek, śledź
komunikaty pogodowe. Ileż to kosztowały takie komunikaty o
kataklizmach? Potencjalnych kataklizmach. A przecież jest rządowa
telewizja i rządowe radio, które mogą co kwadrans, od świtu do
zmierzchu emitować nadchodzącą grozę. Ale nie. Tam jak u Leśmiana
Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu! Bo to był
głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu! Niemniej
oni oczekują, że my nie będziemy wychodzić na otwarte
przestrzenie.
O! o! Niedoczekanie! Chcemy całego
życia! Chcemy całej przestrzeni... Całej prawdy - a nie odczuwalnej przez kolorystów.
wtorek, 24 lipca 2018
tabula rasa - 1
Tabula rasa, czyli biała, niezapisana
karta to według J. Locke’a – pierwotny stan umysłu ludzkiego,
pozbawionego wszelkiej wiedzy, którą daje tylko .
autopsja
biegłość
ćwiczenie
doświadczenie
kompetencja
nauka
praktyka
rutyna
Na początku XIX wieku dowodem na słuszność tej koncepcji miał być tajemniczy podrzutek Kasper-Hauser, chłopiec utrzymywany przy życiu bez kontaktu z ludźmi. Później naukowcy opracowali eksperyment izolacyjny, sposób hodowli zwierząt w izolacji od innych osobników swojego gatunku, w celu ujawnienia odziedziczonych form zachowania się. Co miało dowieść, że mózg ssaka pojawia się na świecie, jako czysty i niezapisany. Z ludźmi nie robi się takich eksperymentów, ale poeci wciąż śpiewają o białych kartkach.
autopsja
biegłość
ćwiczenie
doświadczenie
kompetencja
nauka
praktyka
rutyna
Na początku XIX wieku dowodem na słuszność tej koncepcji miał być tajemniczy podrzutek Kasper-Hauser, chłopiec utrzymywany przy życiu bez kontaktu z ludźmi. Później naukowcy opracowali eksperyment izolacyjny, sposób hodowli zwierząt w izolacji od innych osobników swojego gatunku, w celu ujawnienia odziedziczonych form zachowania się. Co miało dowieść, że mózg ssaka pojawia się na świecie, jako czysty i niezapisany. Z ludźmi nie robi się takich eksperymentów, ale poeci wciąż śpiewają o białych kartkach.
Wpisuję tabula rasa do wyszukiwarki i jako pierwszy wynik Wielki gOOg zamienia ekran w białą kartę, na której wyświetla się „Tekst lub teledysk może zawierać wulgaryzmy bądź treści erotyczne i jest przeznaczony tylko dla osób pełnoletnich. Masz ukończone 18 lat?” Aha. Zatem udaję nastolatkę i szukam dalej. Od razu lepiej.
Seweryn Krajewski, Biała kartka: – Już powoli myśli zbieram, płomień świecy sennie mruga, a przede mną kartka jeszcze pusta
Agata Budzyńska, Biała kartka: – Gdy nie mogę, nie mogę uciec od siebie, to wysyłam białą kartkę ze swoim imieniem
Agata Grześkiewicz, Jestem białą kartką: Jestem białą kartką, podeptaną i naddartą, pełną śladów czarnych...
Chwała programistom! Po moim tak krótkim błąkaniu się po Internecie, Wielki gOOg znajduje odpowiedni profil i wyświetla ogłoszenie, które według algorytmu powinno mnie zainteresować: IPN Lublin serdecznie zaprasza na spotkanie upamiętniające 20. rocznicę śmierci Zbigniewa Herberta... i... jak to mówią nastolatki: ZONK! Próbuję wyobrazić sobie Pana Cogito, ale nawet białej kartki nie potrafię sobie przywołać przed oczy duszy mojej. Lubię Herberta, ale w tej sytuacji wolę sobie samotnie nucić:
Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu nie jeden już zginął
Nie jeden zginął już kwiat!
Nie omami nas forsa
Ni sławy pusty dźwięk!
Inną ścigamy postać:
Realnej zjawy tren
Piechotą idę, więc nie mogę sobie wzorem celebryty wywiesić białej kartki w oknie samochodu. ZONK - jak mówią nastolatki
czwartek, 12 lipca 2018
dzwonki i ogniki
Ile to będzie
20 procent z 96 godzin? Potraficie to obliczyć w głowie? A w
Excelu? Czy moglibyście wyliczyć, o ile więcej śmieci zrobiło
się w Polsce przez minione trzy lata?
No i właśnie te śmieci płoną na
prywatnych składowiskach w Polsce. Nikt nie protestuje, bo to unijne
śmieci, więc unia, a zwłaszcza Niemcy za protesty nie zapłacą –
przekonuje znajoma. Ej, zaraz... Jak ona to liczy? Wszak rząd i jego
zastępy nie powinni chyba brać niemieckich pieniędzy?! A bierze
wynagrodzenia tyle, że nie tylko powinien protestować, ale nie
dopuścić śmieci z innych kontynentów, nieprawdaż? Czemu pozwala
na ich palenie? Politycy zajęci jałowymi sporami nie zauważają
mnie. Narzekają, że się nie angażuję. Dlaczego miałabym? Żeby
lepiej liczyli procenty swojego poparcia?
Tyle jesteś wart, ile potrafisz
sprzedać. Jesteś sprzedawcą i tego nie wiesz? Pisał Artur Miller
w „Śmierci komiwojażera”. Być komiwojażerem nie jest łatwo.
Jednak w dzisiejszym świecie – każdy jest sprzedawcą i wszyscy
coś sprzedają. Jedzenie albo śmieci mają podobną wartość
handlową. Powietrze też. Ileż to kosztuje, żeby przekonać naród
skąd się bierze smog...? Politycy przekonują a nawet specjalistów
wynajmują, żeby mówili trudne nazwy szkodliwych cząsteczek
morowego powietrza. Rzadziej mówią o liczbach i procentach ludzi
umierających od śmieciowego powietrza i śmieciowego jedzenia. Nie
przeliczają na wskaźniki poparcia dobra wspólnego. Rzadko mówią
o odpowiedzialnym zarządzaniu zasobami i pomocy wzajemnej.
Widzą w nas homo economicus,
samolubną, kalkulującą, zachłanną na korzyść jednostkę.
Tymczasem jesteśmy bardziej skomplikowani. Dobro wspólne zakłada
ważną rolę samoorganizacji i samorządu, uzupełniających, a
zarazem będących wyzwaniem dla rządu państwowego. Bo kto ma
bronić naturalnych ekosystemów, lasów, łowisk, upraw i
niezliczonych innych zasobów, jakie moralnie lub prawnie
współposiadamy? Zbyt długo nas obrażano, zapominając, że
jesteśmy siłą, która odepchnie całe to zachłanne dziadostwo...piątek, 6 lipca 2018
panowie i chamy
Pieniądze dają władzę, a władza daje więcej pieniędzy. I dalej jak w reklamie: Obudź szlachetnego ducha w swoich bliskich i w sobie! Wychowaj dzielnego wojownika!
wojownik
woltyżerhuzar
kozak
partyzant
opozycjonista
rewolucjonista
terrorysta
Ach! Piękna reklama! Podgoleni akrobaci w kozackich kostiumach uprawiają efektowną woltyżerkę, zapewniając że w magicznych ogrodach poznasz wartości godne prawdziwych wojowników i odkryjesz swoją odwagę! Noooo, dobre! Znaczy coś jak powstanie Chmielnickiego? Szabelki w dłoń i hajda na panów? Co tam szabelki! Kosy! Sierpy! Morgensterny! Romantycznie, chociaż...
Morgenstern nie znaczy zarezerwowany termin. Z niemieckiego znaczy gwiazda zaranna i ta romantyczna fraza oznacza okrutne narzędzie do miażdżenia czaszek. Tak mi się przypomniało, gdy byłam na wystawie dzieł zebranych Józefa Brandta. Znałam kilka jego obrazów do tej pory, ale zebranie ich tak dużej liczbie, pokazało inny świat. Ci kozacy i wojacy - cały nasz narodowy charakter. Jak pisał nasz ulubiony noblista Sienkiewicz: nie ma sobie równego w odtwarzaniu stepów, koni, zdziczałych dusz stepowych i krwawych scen, które rozgrywały się dawniej na onych pobojowiskach. Takie obrazy mówią, bo na ich widok przychodzą na myśl stare tradycje, stare pieśni i podania rycerskie, słowem wszystko to co było, przeszło, a żyje tylko we wspomnieniach, zaklęte w czar poezji. (…) Czasy zamarłe zmartwychwstają pod jego pędzlem, a na widok jednego epizodu mimo woli odtwarza się w duszy cały świat rycersko kozaczy.
Chociaż mój ulubiony obrazek, to Spotkanie na moście. Panowie szlachta mkną poczwórnym zaprzęgiem i spychają z grobli chłopinę i jego szkapinę. Idźcie i popatrzcie na ich grymaśne gęby. To cały nasz narodowy charakter - podgolone łby i pogarda dla słabszych. Nic się nie zmieniło. Prasa donosi: Rolnik dostał 500 zł mandatu, bo… kosił zboże na własnym polu, za kurzenie i hałas. I jak to komentuje miejskie panisko? Mało 500! Powinien dostać mandat 2000 zł! Niech durny chłop wie na kogo głosował! Panisko się myli w ocenie chłopskich wyborów, ale nie omieszka okazać wyższości i pogardy. Jednakże tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia. U Brandta na obrazach zawsze skłębione chmury nad polami i górami. A dzisiejsi panowie wolą czyste niebo i plaże. Błękit i żółć. . . takie barwy... flagowe. Ale nie tęczowe!
środa, 27 czerwca 2018
mrugnięcia uwagi
Zdarzyło Ci się rozmawiać z kimś, kto jednocześnie stuka na klawiaturze lub przewraca strony gazety? Ja czuję wtedy, że moje słowa pozbawiane są znaczenia, nie są dla drugiej osoby ważne...
Konflikty
są integralną częścią naszego życia. Czasami nieporozumienia powstają w wyniku nieodpowiedniego użycia jakiegoś słowa. Teoria istnienia życia na Marsie powstała w taki właśnie sposób. W języku angielskim są dwa słowa na określenie pojęcia kanał. Jedno oznacza miejsce, które powstało w naturalny sposób, inne świadczy o działalności człowieka. W informacji o zaobserwowanych przez włoskiego astronoma kanałach na Marsie, niepoprawnie użyte zostało to drugie określenie kanałów, rozpoczynając cała serię spekulacji o istotach myślacych, które je zbudowały.
Słowo
tylko jedno, ale niepoprawne użyte, zaważyło na karierze francuskiego aktora Gerarda Depardieu. Po utrzymaniu nominacji do Oscara, udzielając amerykańskim dziennikarzom wywiadu chciał powiedzieć, że dzieciństwo jego było nad wyraz smutne, raz nawet był świadkiem gwałtu. Niestety, użył słowa, które dla Amerykanów oznaczało, że brał w nim udział. Natychmiast ozwały się oburzone feministki i zanim całą sprawę dało się odkręcić i wytłumaczyć - Oscary zostały rozdane innym.
Ludzie
mówiący tym samym językiem, żyjący obok siebie, także porozumiewają się w sposób będący zarzewiem konfliktów. Z małych niedopowiedzeń, niechęci do wysłuchania drugiej osoby, koncentrowania się tylko na sobie, rodzi się agresja wypowiedzi i długoletnie czasem konflikty. Każdy chyba uczestniczył (no właśnie - brał udział, czy był świadkiem) w dyskusji, gdzie spory prowadzone są tylko dla potyczek słownych i wykazania, kto jest mądrzejszy, a nie wspólnego rozwiązania problemu.
Tymczasem... jak poszukasz odnajdziesz życia blask...nikt tu nie chce nas na wieczny czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


