wtorek, 19 lutego 2019

drepczemy po bogactwie


Gdzie są największe złoża bursztynu? Na bałtyckich plażach? Nie! 
Są pod naszymi stopami, 
na Lubelszczyźnie!
O powstawaniu 
wykorzystaniu  
sposobach wydobycia
skutkach eksploatacji  
perspektywach aktywizacji 
rozwoju regionu
marce bursztynu 
kondycji polskiej przedsiębiorczości 
przez dwa dni w lutym 2015 roku dyskutowali uczestnicy konferencji „Lubelski Bursztyn – znaleziska, geologia, złoża, perspektywy”.
W otoczeniu Zatoki Gdańskiej stwierdzono utwory bursztynonośne głęboko położone, zwykle poniżej 100 m. Ewentualne prace poszukiwawcze muszą być poprzedzone wstępną oceną ekonomiczną eksploatacji możliwych złóż. Na Wyżynie Lubelskiej bursztynonośne utwory paleogeńskie znajdują się w wielu rejonach na głębokości do 20-30 m. Udokumentowano tu złoże Górka Lubartowska o zasobach 1088 ton. Szanse zagospodarowania złóż są duże według opublikowanych przed pięciu laty przez Ministerstwo Środowiska "Zasad poszukiwań i dokumentowania złóż bursztynu".

Organizatorzy konferencji – Katedra Budownictwa Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie – postawili sobie za cel wszechstronne przedstawienie aktualnego stanu wiedzy o pochodzeniu, eksploatacji i zastosowaniu bursztynu oraz sprostowanie niektórych, nie zawsze rzetelnych informacji, nadmiernie pobudzających nadzieje lokalnych społeczności.
- Na świecie mówi się, że najbardziej rozpoznawalne polskie marki to sól, węgiel i Czarna Madonna, my zaś wytrwale pracujemy nad dodaniem do tej trójcy bursztynu - mówiła prof. Barbara Kosmowska-Ceranowicz z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie.
Pierwotnym źródłem bursztynu są obszary lądowe na obrzeżeniu eoceńskiego basenu morskiego. Wyróżnia się dwa takie obszary: północny, obejmujący południową Skandynawię i pół-nocną część basenu Morza Bałtyckiego i południowy, położony na obszarze Polski południowowschodniej i zachodniej Ukrainy. Jego pierwotne nagromadzenia tworzyły się w utworach eoceńskich, w obszarze deltowym rzek i lagunowo-przybrzeżnomorskim.
Bursztynowa zasobność całego Lubelskiego Bursztynowego Trójkąta szacowana jest wstępnie przez Państwowy Instytut Geologiczny na ponad 5000 ton. Biorąc pod uwagę fakt, iż cena kilograma bursztynu kształtuje się na poziomie 10 tys. złotych, wartość zasobów lubelskiego jantaru przekracza sumę 50 mld zł. Należy przy tym dodać, iż wszystkie inne rozpoznane złoża bursztynu, dają zasoby nie przekraczające 100 ton tego niezwykłego surowca.
Przez wieki, po złocie i srebrze, bursztyn odgrywał rolę substytutu pieniądza o znaczeniu międzynarodowym, będąc jednocześnie obiektem szczególnego pożądania, pięknej biżuterii, legend i sposobu na bogacenie się narodów. Ostatnio zachwycili się nim szczególnie Chińczycy i mieszkańcy, bogatych w ropę naftową, krajów arabskich. To dzięki nim cena bursztynu poszybowała tak wysoko, zaś sprowadzający się z Pomorza na Lubelszczyznę, specjaliści od obróbki bursztynu mają, dzięki temu, pełne portfele zamówień, których realizację zapewnią im złoża Bursztynowego Trójkąta. W okolicach Lubartowa bursztyn wyorywany był w czasie prac rolnych od bardzo dawna. Znany jest fakt mówiący, iż ponad kilogramowy kawałek bursztynu wręczyli jednemu z Zamojskich – właścicielowi Kozłówki – chłopi, pracujący w tamtejszym majątku, jako prezent imieninowy. Miało to miejsce jeszcze przed I Wojną Światową.


poniedziałek, 11 lutego 2019

FUN Broker

Podoba się Ci się ścianka w moim biurze? Dobry kolor? A Ty jaki lubisz?


Złoty - pierwszy wśród kolorów w ikonach, symbolizuje świętość, bóstwo. Żółty wiązano ze zdradą i fałszem. Dlatego też w malarstwie postać Judasza przedstawiano w żółtych szatach. Ponadto kolor ten uznano za barwę wrogości, złych zamiarów i bezwstydu. Z tego powodu przypisano go kurtyzanom. We Włoszech w czasach renesansu kazano im nosić żółte znaki na ubraniu.
Wielu panów gubi się przy kolorze amarantowym. Graficy komputerowi oznaczają kolory numerami i podawanie im nazwy jest karkołomnym przedsięwzięciem. Gdy się przeczyta "Kolor purpury" Alice Walker, to nadal nie wiadomo, że purple, a nawet Deep Purple - to nie to samo co purpurowy, jak mucet purpurata, czyli kardynała.
Jaki kolor ma kwiatek na stoliku? Czy to storczyk, czy orchidea... Ha! gdyby pochodzenia słowa orchidea było powszechne znane - każdy wybierałby storczyki.

piątek, 8 lutego 2019

tańcz, mądrze tańcz


Gdyby nie przeróbki zagranicznych programów telewizyjnych, chyba zupełnie zapomnielibyśmy, co to taniec. Zapytani odpowiadamy:

wirowanie
korowody
tango
walc
mach
mazur
polonez
kujawiak
krakowiak

Krakowiak wiadomo: dynamiczny taniec z metrum 2/4 i synkopowanym rytmem. Nazwa pochodzi z XVII wieku, gdy opisywała grupę tańców noszących lokalne nazwy typu mijany, czy dreptany. Mężczyźni zakładają do tego czerwoną rogatywkę z wstążkami i piórami. Innego stroju wymaga kujawiak, który z prostego tańca polegającego na obracaniu się par na obwodzie koła, zyskał charakter liryczny pełen romantycznych figur. Tańczony jest w tempie wolnym lub średnim, w takcie 3/4. Polonez – wiadomo, każdy tańczył na maturze. Walczyka - młoda para, jako pierwszy taniec na weselu pomyka. Potem może pojechać w podróż, żeby zobaczyć akrobatyczny taniec kijów i wiader w Anglii lub ekstatyczny taniec derwiszów w Anatolii...
Teoretycy próbują uchwycić naturę tańca i zdefiniować jego istotę. Jest fenomenem społecznym, powiązanym ze zbiorem wierzeń, przekonań i emocjami określonej grupy. Mądrzy naukowcy wyróżniają trzy główne formy ekspresji tanecznej: tańce towarzyskie, rytualne i sceniczne. Taniec derwiszów towarzyszący ceremonii sema należy do grupy tańców rytualnych i może być rozważany jako ekspresja tego, co mistyczne, pośród istot ziemskich.
Eksperci marketingu zaprzęgają zaś muzykę, rytm i choreografię do walki o wpływ. Wykorzystują dźwięki wokół nas, aby zaszczepić w nas pragnienia przedmiotów i idei. Ty też tak spróbuj! Naprawdę warto! Jeśli nie jesteś w stanie przekonać do swojego przekazu faktami – to go wyśpiewaj i wytańcz. Wyposażeni w muzykę i taniec możemy przenieść kampanię na pole walki, na którym rozum ma niewielką siłę rażenia, wygrywa zaś poczucie harmonii, synchronizacji i jedności. Na przykład 14 lutego część pań obżera się czekoladkami w kształcie serduszek i przymierza kochaśne stroje, a inne - tańczą układ "zerwij łańcuchy" w międzynarodowej akcji  One Billion Rising.
Bo taniec, to nie rozrywka nowa - przy tym pracuje mocno głowa. 

piątek, 1 lutego 2019

wierzę w wieże


Płacimy za wszystko, co dostajemy w życiu. I choć warto mieć ambicje – ich realizacje nie są tanie. Zapłatą za nie jest

pieniądz
dobra trwałe
dobro
wolność
radość
spokój
chwała
wstyd

Weźmy na przykład pragnienie władzy. Władza służy do zdobywania pieniądza, pieniądz zaś do zdobywania większej władzy. Nad rodziną, nad wielką gminą, nad małą aglomeracją, a najlepiej – całą nacją. Jak ocenić wielkość władzy? W dochodzie poddanych? W zadowoleniu obywateli? Wiecie jak jest: liczby mówią. Każdemu co innego - mówią liczby. Na Wschodzie znaczenie miasta można przeliczyć na liczbę i wielkość meczetów oraz otaczających je wież. Jednak nie tylko tam i nie tylko minarety, podkreślają wielkość władzy.
We Włoszech, w regionie Toskania, w prowincji Siena jest miejscowość i gmina zwana San Gimignano. Sprzedawcy wycieczek do słonecznej Italii nazywają je Manhattanem średniowiecza. Poeci i romantycy określają je „Miastem wież”. Kupcie tani bilet lotniczy i lećcie! Zobaczcie owe baszty, beluardy, bastiony, strażnice i donżony zbudowane na chwałę wielmożów. Zamożni mieszkańcy w dawnych wiekach wznosili je w celach obronnych. Jednak wznoszące się ku niebu wieże podkreślały znaczenie i bogactwo właściciela.
W moim mieście herbu „koziołek wskakuje na winorośl”, usytuowanym w województwie pieczętującym się jelonkiem przemierzającym łąki – ważność wyznacza dostęp do zieleni. Nie ma w Lublinie wieżowców. Baszta jest. Jedna. Obok kaplica wpisana na listę światowego dziedzictwa i samiutka jak palec. Bo mieszkańcy podzielili się w kwestii wznoszenia wież mieszkalnych. Pozytywne określenie deweloper, nabrało charakteru obelgi tak, jak średniowieczny budowniczy stał się obmierzłym masonem. Niektórzy mówią teraz, że miasta warto oceniać jedynie parkami.
Jak jednak wobec tego tłumaczyć, tak modne na europejskich salonach, wyrażenie sustainable development?

piątek, 18 stycznia 2019

zupełne zezwierzęcenie


Płatki szkodzą bardziej niż pizza - przeczytałam tytuł. Zdumiałam się, bo jem i wiem, że nie. Nie szkodzą i są źródłem zdrowia tak, jak słowa to źródło

nieporozumienia
niesnasek
kłótni
wojen
miłości
radości
zdrowia
szczęśliwości

Ludzie różnie rozumieją te same słowa i zdania, a przez to nie rozumieją się wzajemnie. Przeczytałam dwa zdania z tekstu o płatkach. Okazało się, że chodzi o jakieś wysoko przetworzone zboża za 30 zł kg, a nie o ledwie rozgniecione ziarna za 2 zł kg, które znam ja... Płatek. Taka mała rzecz, a ile znaczeń! Ileż nieporozumień może wywołać? Ile kłótni? Kiedyś rozważałam wypożyczenie rudego alpaka, żeby z zabawnym zwierzakiem na festynach przekonywać do języka bez przemocy. Teraz jednak, gdy różni wzywają do zaprzestania mowy nienawiści i wprowadzenia zajęć z porozumienia bez agresji mam lepszy pomysł.
Nie będę jak Marshall B. Rosenberg opowiadać o języku dominacji i języku wzbogacającym życie, posługując się żyrafą i szakalem. Będę pokazywać na festynach cudaka-dziwaka. On będzie wygłaszał opinie, potem wysłuchiwał argumentów, nie będzie przekrzykiwał, nie będzie wchodził w słowo. Będzie przyjmował cudze myśli, a nawet (!) cudzy punkt widzenia (!)
Będę też pokazywać książki mojego ulubionego autora. Już tu i teraz polecam – "Martwa Strefa" to bez wątpienia najlepsza książka Stephena Kinga. Kariera Nixona wisi na włosku, trwa wojna w Wietnamie, a na uniwersytetach trwają protesty studentów. W gorącym okresie amerykańskiego buntu mógł był istnieć John Smith młody, zakochany nauczyciel oraz Stillson exsprzedawca Biblii, polityk robiący karierę. Ale można też tę historię opowiedzieć inaczej – wariat zabija polityka. King opowiada tak, że lubimy nauczyciela z zaburzeniami, a brzydzi nas popularny partyjniak.
Każdą historię opowiedzieć inaczej, używając innych słów. A nawet te same słowa znaczą różne rzeczy dla różnych ludzi.
postscriptum
TAK. Wiem, że tytuł pana Barańczaka, ale taki dobry, że aż grzech go nie przypomnieć ;)

środa, 2 stycznia 2019

honor cherlaków


Cały świat świętuje w blasku fajerwerków – u nas zakazane, bo pan kotek byłby chory. Gdy na moim parapecie o północy wydziera się kocica – jest OK. Hołdowany jest honor, a pochowany humor.

Fajerwerki? Zabronione!
Rowery? Fanaberie freaków!
Synatropizacja? Rewelacja!
Okrucieństwo? Ograniczone!
Terror? Teraz cherlaki!

Freak – oznacza świrus, szajbus, nienormalny. To ktoś kto, komu komizm konweniuje z karnacją. Mógłby być wyśmiewanym lemingiem, bo lubi ciepłą wodę w kranie, gorącą kawę w kubku i ekologiczne warzywa. Nie nosi odzieży patriotycznej, co nie oznacza, że nie lubi dresów. Lubi, bo lubi sport, ale bez dążenia do super wyniku. Lubi też zwierzęta, ale bez przesady i dążenia do synantropizacji. Gołębie i gawrony nie boją się huku fajerwerków, tak jak lisy i dziki przystosowały się do samodzielnego, niezależnego od woli człowieka zajmowania osiedli ludzkich. Jednak miasto jest dla ludzi, a nie dla psich kup na trotuarach, kocich sików na chodniku i ptasiego pierza w powietrzu.
Tymczasem prawodawca troszczy się o zwierzaczki zakazując ludziom hulaszczych zabaw, żeby tylko futrzaki miały spokój. Co innego zwierzak z gołą skórą, z płaskimi paznokciami i chodzący na dwóch nogach. Taki powinien sam sobie radzić, nie ekscytując społeczności swoimi problemami. Zatem zamiast „przemocy w rodzinie” wprowadzi się określenie „przemoc domowa”. Skończy się też automatyczne zakładanie „Niebieskiej Karty” i przemoc rozumiana jako powtarzające się bicie, a nie jednorazowy akt agresji. Policja ma co innego do roboty, niż uganianie się za damskimi bokserami.
Może dlatego obrona praw ludzi cieszy się umiarkowaną popularnością. W naszym kraju akcja „Nazywam się miliard” też niby jest organizowana w Walentynki, czyli 14 lutego. Jednakże ogólnoświatowa kampania społeczna przeciw przemocy wobec kobiet prowadzona jest bez fajerwerków, z umiarkowanym entuzjazmem. Nazwa odnosi się do solidarności wszystkich kobiet na świecie, które doświadczyły przemocy. To protest wyjątkowy, gdyż jego głównym elementem jest taniec. U nas jednak taniec ogląda się w telewizji, przy dźwiękach popularnego dicopolo.
Wszak można wstać z kolan, wygodnie siadając w fotelu.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

podstępne pazurki


Był to rok, w opisie którego przydatne jest pojęcie emergencji – od łacińskiego emergo – wynurzam się. Jest wykorzystywane w tak odległych od siebie naukach, jak

cybernetyka
muzykologia
urbanistyka
socjologia
politologia
ekonomia
sztuczna inteligencja
naturalna głupota

Określa zmiany, jakie zaszły w mentalności ludzkiej: coś, co kiedyś było nie do pomyślenia, dziś staje się normą. To między innymi postęp cywilizacyjny i wpływ technologii na życie społeczne. Emergencja to pojawianie się nowych jakości, cech, czy zjawisk w miarę wzrostu złożoności układu. Warto zastanowić, czy tak może tworzy się sztuczna inteligencja? Lub... realna głupota. Telewizyjne programy informacyjne budują obraz świat żyjącego polityką – tymczasem prawdziwe życie jest gdzie indziej. Bez bębnów i fanfar w nowoczesnych budynkach powstają biura coworkingu i praca na własny rachunek. Popularność zyskuje praca zdalna – dawne magazyny materiałów różnych zajmują zespoły programistów i piszą programy wykorzystywane na całej kuli ziemskiej.
Szeroko nagłaśniane jest zagrożenie wynikające z ruchów migracyjnych, rzadko wspomina się o ekspatach – wysokiej klasy specjalistach, którzy opuszczają ojczyznę, aby pracować za granicą. Cyfrowi tubylcy nie tylko posługują się sprawnie technologiami informacyjnymi i komunikacyjnymi, ale też dzięki znajomości angielskiego łatwo uczą się nowych języków programowania i szybko mogą znaleźć pracę w każdym zakątku świata. Znikają cyfrowo wykluczeni, ale... czy należy cieszyć się umiejętnością użycia smartfona do zamówienia wizyty u manikiurzystki?
Echa politycznych sporów przenoszą się na ulice i do domów. Jedni cieszą się z dobrej zmiany, inni boją się krachu demokracji. Nieliczni zauważają, że sytuację tę objaśnia teoria emergencji, którą do społeczeństw można stosować, tak jak do obserwacji ptasich stad. W płynącej po niebie chmurze szpaków, obowiązują proste zasady: co jakiś czas patrz na sąsiada, leć tam gdzie sąsiad, jeśli akurat nie patrzysz na sąsiada — leć przed siebie. Byle razem z innymi.