Foliarze, płaskoziemcy, szury, antyszczepy – to najmodniejsze ostatnio wyzwiska. Wyszły z użycia powszechnie znane niegdyś inwektywy:
abderyta
ignorant
kołtun
filister
mieszczuch
burżuj
ciemniak
obskurant
profan
tępak
ćwok
- Jeszcze do początków XIX w., w różnych zakątkach Polski lud prosty a zabobonny, któremu obce były elementarne zasady higieny osobistej, wierzył, że ucięcie kołtuna pociąga za sobą bardzo, ale to bardzo przykre następstwa. - pisał Stanisław Brzozowski w Legendzie Młodej Polski. A że niejednokrotnie lękano się zwykłego grzebienia (miał powodować łysienie), kołtuny zapuszczały się w zasadzie same, hołubiono je zatem i za nic nie dawano ich sobie wyczesać czy uciąć. Nazwę kołtuny przeniesiono następnie na ludzi, którzy mają zacofane poglądy. A jak dziś nazywamy ludzi, których wiara w cuda-wianki nie wynika z edukacji?
Dobra jest taka wiara: wszystko jest zrozumiałe, dostępne, przejrzyste. Gdy ogłaszają lockdown, gdy zaczynają się pojawiać znaki, że może zabraknąć do pierwszego, że zabraknie na ratę kredytu, na wakacje - wydaje się, że wszystko ginie. Mimo wszystko przeciętna polska rodzina wyżyć zdoła, przeciętnie wychowa dzieci, przeciętnie przeżyje z zasiłku. Świat niczego od niej nie żąda - rodzina światu nic nie doda. Stąd nastrój pewności siebie i nastrój pokrzepionych serc – jak u Sienkiewicza.
W wakacje '21 w Zamościu nieznany sprawca podpalił budynek sanepidu oraz punkt szczepień. - Doszło do aktu terroru - skomentował to wydarzenie minister zdrowia. No nie wiem, czy podpalacza można nazywać terrorystą? Jest raczej chuliganem, według tradycyjnej polszczyzny - kołtunem. Wprawdzie ten, który podpalił Artemizjon nazywany jest terrorystą. I ten, który podpalił Bibliotekę Aleksandryjską - też. Jednak wynika to raczej ze słabości językowej twórcy opisu. Ponadto w "perle renesansu" spaliły się stoliki, łóżko medyczne i komputer z punktu szczepień, a w sanepidzie - kombinezony ochronne i środki czystości.
Czyli jednak podpalił to kołtun,
amator połaniecczyzny.






