środa, 23 marca 2022

червона калина

Miałam przed laty zajęcia ze studentami z Ukrainy. Raz przynieśli mi zaproszenie na wieczór poezji i mówią: pani zrozumie, wszystko przetłumaczymy. Ja się chciałam popisać znajomością czytania i rozumienia cyrylicy (oj niemądra ja) i pięknie wszystko przeczytałam. Pół grupy popatrzyło na mnie z zachwytem, a druga połowa z odrazą. 
- Pani po rosyjsku czyta - powiedział chłopak.
Innym razem studentka przyniosła mi opowieść o weselu i było tam zdanie, że babcia dała pannie młodej ręcznik. Trochę mnie to zdziwiło, więc zaczęli mi pokazywać fotografie "ręczników". Próbowałam wyjaśnić, że po polsku to chyba raczej bieżnik, serweta, makata. A dziewczyna w płacz, że to ich ukraiński ręcznik. Wtedy wstał chłopak i mówi, że on mi wytłumaczy, co to "ręcznik". Pół grupy rzuciło się na niego, że on ruski nie ma prawa mówić mi, co to ich ukraiński ręcznik. 
Wtedy byli w Polsce już drugi rok, a dzielili się na mówiących po ukraińsku i rosyjsku. Ja nadal nie nauczyłam się ukraińskiego, chociaż teraz spędzam sporo czasu z Ukrainkami. Nauczyłam się jednej zwrotki "Czerwonej kaliny" i przynajmniej poruszam ustami, gdy one śpiewają.

wtorek, 15 lutego 2022

baśnie nocy

 Ży­je­my w wa­run­kach, jakie mogło sobie wy­obra­zić ża­ło­śnie mało ludzi w hi­sto­rii. Za­miast to do­ce­nić, pomóc tym, któ­rym wie­dzie się go­rzej, wyliczamy ich wady. Ekscytujemy się modnymi słówkami typu:

push back
bez­glu­te­no­wy

nielak­to­zowy

FOMO

jar­muż

self-​care

sty­li­za­cja

kom­bu­cha

Pie­nią­dze dają możliwości i wła­dzę. Życie powszednie to nie po­wieść Gri­sha­ma o czło­wie­ku, który sprze­ci­wia się sys­te­mo­wi. W rze­czy­wi­sto­ści zwy­kły czło­wiek nie ma szans z wy­grać z systemem. System go pochłania i otacza marketingiem tak subtelnym, że konsument uznaje go niepodważalną ideę. Popularny przykład to koncepcja 10 tys. kroków wykonywanych dziennie dla zdrowia. Tymczasem powstała na potrzeby reklamy, gdy w latach 60. XX wieku japońska firma Yamasa Tokei wyprodukowała krokomierz. Udało się sprzedać nie tylko produkt, ale i koncepcję 10 tys. kroków, jako wyznacznik dbania o zdrowie.
Inna zdrowa idea to życie bez przemocy i seksu. Zwykły człowiek ukończywszy edukację, powinien być pacyfistą i prepersem żyjącym dla prokreacji. Powinien czytać, ale tylko wartościowe teksty. Niedawno uczestniczyłam w rozmowie o oddawaniu książek do wymiany. Zaprzyjaźniona polonistka mówi, żeby tam nie było sexu i przemocy. No i cały kanon lektur do kosza - Mickiewicz i te falujące łona oraz wybieranie mrówek. Żeromski z tymi dziejami grzechu. Sienkiewicz w całości, bo tam to dopiero moc opisów, by żądz moc móc wmóc. A najgorzej, jak przyjaciel rodziny sadza sobie małą dziewczynkę na kolanach...
Nie najgorsi to Bracia Grimm i Brzechwa! To zwabianie dzieci! Ta panienka mieszkajaca z 7 niskorosłymi; ten pan z brodą, wabiący chłopców i podający im podejrzane substancje. Skandal! Wszak jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa. Mury niech rosną! Teraz mur dostał wdzięczną nazwę - concertina. I jak u braci Grimm, dzielni wojacy prowadzą jakichś słabych Jasia, Małgosię i Śnieżkę w głąb ciemnego lasu. Kiedy pan M. mówił o panu Cz. budującym szacunek dla wspólnoty, olśniło mnie, że wspólnota to zbiór otoczony granicą. Kto nie jest wewnątrz zbioru to wróg. To hasło: wolność – równość – braterstwo nie sięga za mur.
Zza muru to możemy co najwyżej kombuchę przyjąć.

wtorek, 4 stycznia 2022

Sztuczna inteligencja i naturalna głupota

Badylarz, kułak i przekupka - czarne charaktery PeReeLu – dziś nazywani są biznesmenami. Wciąż jednak człowiek zarabiający pieniądze, nie jest godzien szacunku. Nie zauważyliście? A słyszeliście „Nie patrz w górę”? W modnym w ostatnich dniach filmie (lub filmie o ostatnich dniach) występuje Peter – producent elektroniki. Oburza się, gdy naukowiec nazywa go biznesmenem, bo uważa się za wizjonera i zbawcę świata. Zastanawiam się, czy na takie miano zasługują też

Peter Isherwood - Nie patrz w górę
Jeff Bezos
Richard Branson
Steve Jobs
Elon Musk
Mark Zuckerberg
Bill Gates
Larry Page
Siergiej Brin
?

Wizjonera Petera gra zdobywca Oscara, celebryta Extinction Rebellion - Mark Rylance. Jest świetny w tej roli. Patrzę na niego i mam poczucie, że jego firma próbuje zawładnąć światem, a on sam majstruje przy człowieczeństwie, jak Frankenstein lub Faust. Jest niezwykłym społecznie geniuszem, szukającym sposobu, aby upewnić się, że środki uzasadnienia celu są dostępne. Sprzedaje aplikację rozpoznającą i regulującą uczucia. Gdy oprogramowanie stwierdziło, że człowiek czuje się nieszczęśliwy - wyświetla pocieszne nagranie zwierzaków i człowiek się cieszy.
J
uż teraz istnieje bardzo wiele inteligentnych algorytmów, których działanie jest podobne i nie do końca zrozumiałe przez użytkowników. Co może się stać, gdy nie będzie do końca rozumiane przez ich twórców? Raz uruchomiony algorytm cały czas uczy się i dąży do udoskonalenia swojego działania, często osiągając te cele w sposób nieprzewidziany przez jego twórców. Nawet rojących sobie, że są zbawcami i zdobywcami światów, jak filmowy Peter. Jego algorytm informuje go o niszczycielskim zagrożeniu, ale używa nieznanego słowa.
I tak trafiamy do chińskiego pokoju, czyli koncepcji, że maszyna wyposażona w odpowiedni program, zyska świadomość i będzie istotą rozumną. Albo nie. Gdyby człowiek dostał tekst w języku chińskim, którego nie zna i pytania do niego (tak, jak na egzaminach maturalnych) i wykonałby odpowiedzi zgodnie z instrukcją, to przecież nie zrozumiałby tekstu. Czyż tak nie bywa na egzaminach? W filmie „Nie patrz w górę” dostajemy sprawozdanie ze świata rzeczywistego, w którym technologiczne innowacje pojawiają się wśród ludzi nie przygotowanych na ich przyjęcie, powodując okaleczenie psychiki jednostek i trudne do przewidzenia zmiany w organizacji życia zbiorowego.
Nie wiem tylko, dlaczego ten film rekomendowany jest jako komedia. Może, żeby się lepiej sprzedawał?

środa, 11 sierpnia 2021

sierpniowe rocznice

Powstanie Warszawskie fetowane jest głośno, jak żadne inne. A tyle było wcześniej buntów chłopskich

Rebelia na Podkarpaciu
Rebelie na Podhalu
Rzeź Galicyjska
Powstanie Chochołowskie
Strajk Rolny 1919
Strajk Rolny 1922
Strajk Rolny 1937

15 sierpnia 1937 r. w całej Polsce odbyły się wiece z okazji obchodów Święta Czynu Chłopskiego (udziału chłopów w wojnie polsko-bolszewickiej). Proklamowano na nich 10-dniowy powszechny strajk chłopski. W akcji wzięło udział kilka milionów chłopów, przyłączyli się robotnicy folwarczni z drobnych zakładów przetwórstwa i budowlanych. Było to wydarzenie wyjątkowe w nowożytnych dziejach Polski i Europy. Po nasileniu się akcji władze przystąpiły do rozprawy ze strajkującymi chłopami: zabito 44 chłopów, 5 tysięcy aresztowano, 617 uwięziono. Uczyli o tym w szkole?
Czy uczyli w szkole, że polska szlachta uciskała chłopów, a pod zaborami, prędzej czy później, ale w końcu pańszczyznę zniesiono? Czy to znaczy, że utrata niepodległości była dla chłopstwa wybawieniem? Nikt tego nie opisał. W polskiej sztuce sporo miejsca zajmuje natomiast powstanie styczniowe 1863 r.  Wystarczy przypomnieć Artura Grottgera: Pożegnanie powstańca i Powitanie powstańca. Dla Konopnickiej powstanie było równie ważne jak dla Orzeszkowej. Jej nowele i „obrazki” literackie podkreślają straceńczą odwagę powstańców. O chłopskim buncie z 1861 roku literatura milczy. Mimo że chłopi nie umieli czytać i pisać, aby zwoływać się odezwami - liczba strajkujących sięgnęła około dwustu tysięcy. Elity odmówiły ludowi pomocy, ale dwa lata później były zdumione, że chłopi walczący o zniesienie pańszczyzny nie walczą o idee narodowe. 
Ostatnio pojawiło się wiele publikacji o pańszczyźnie, wiele też się mówi o pańszczyźnianej mentalności „suwerena”. Ten rzekomo gorszy sort to niby ludzie cyniczni i skłoni do serwilizmu. Takie opinie są słabą strategią pozyskiwania zwolenników. Bo kimże są te dzisiejsze elity? Kim jest naród fetujący zburzenie stolicy na początku sierpnia? Co świętują siły zbrojne w połowie sierpnia?

poniedziałek, 2 sierpnia 2021

kołtuństwo i połaniecczyzna

Foliarze, płaskoziemcy, szury, antyszczepy – to najmodniejsze ostatnio wyzwiska. Wyszły z użycia powszechnie znane niegdyś inwektywy:

abderyta
ignorant
kołtun
filister
mieszczuch
burżuj
ciemniak
obskurant
profan
tępak
ćwok

- Jeszcze do początków XIX w., w różnych zakątkach Polski lud prosty a zabobonny, któremu obce były elementarne zasady higieny osobistej, wierzył, że ucięcie kołtuna pociąga za sobą bardzo, ale to bardzo przykre następstwa. - pisał Stanisław Brzozowski w Legendzie Młodej Polski. A że niejednokrotnie lękano się zwykłego grzebienia (miał powodować łysienie), kołtuny zapuszczały się w zasadzie same, hołubiono je zatem i za nic nie dawano ich sobie wyczesać czy uciąć. Nazwę kołtuny przeniesiono następnie na ludzi, którzy mają zacofane poglądy. A jak dziś nazywamy ludzi, których wiara w cuda-wianki nie wynika z edukacji? 

Dobra jest taka wiara: wszystko jest zrozumiałe, dostępne, przejrzyste. Gdy ogłaszają lockdown, gdy zaczynają się pojawiać znaki, że może zabraknąć do pierwszego, że zabraknie na ratę kredytu, na wakacje - wydaje się, że wszystko ginie. Mimo wszystko przeciętna polska rodzina wyżyć zdoła, przeciętnie wychowa dzieci, przeciętnie przeżyje z zasiłku. Świat niczego od niej nie żąda - rodzina światu nic nie doda. Stąd nastrój pewności siebie i nastrój pokrzepionych serc – jak u Sienkiewicza. 

W wakacje '21 w Zamościu nieznany sprawca podpalił budynek sanepidu oraz punkt szczepień. - Doszło do aktu terroru - skomentował to wydarzenie minister zdrowia. No nie wiem, czy podpalacza można nazywać terrorystą? Jest raczej chuliganem, według tradycyjnej polszczyzny - kołtunem. Wprawdzie ten, który podpalił Artemizjon nazywany jest terrorystą. I ten, który podpalił Bibliotekę Aleksandryjską - też. Jednak wynika to raczej ze słabości językowej twórcy opisu. Ponadto w "perle renesansu" spaliły się stoliki, łóżko medyczne i komputer z punktu szczepień, a w sanepidzie -  kombinezony ochronne i środki czystości.

Czyli jednak podpalił to kołtun, amator połaniecczyzny.


czwartek, 29 lipca 2021

Święta i bestia

A może za rok popielgrzymowałybyśmy do francuskiego Tarascon? 29 lipca przez miasto przechodzi procesja ku czci świętej Marty, którą za patronkę obrały

gospodynie domowe 

hotelarze

kucharki

sprzątaczki

właściciele zajazdów 

zapracowani 

Zgodnie z tradycją, około 14 lat po Zmartwychwstaniu, Marta, Maria i Łazarz dryfowali w łodzi, bez wioseł i żagli, aby umrzeć. Przeżyli jednak i po raz pierwszy przybyli do Awinionu około 48 r. Marta udała się do Tarascon, a prowansalska legenda głosi, że w czasie, gdy przybyła, smok terroryzował miejscową ludność. Święta oswoiła bestię, jednak mieszkańcy zabili unikalne zwierzę.
Na miejscu domu, w którym mieszkała zbudowano kolegiatę, w której krypcie znajdują się relikwie i grób św. Marty. Jej święto obchodzone jest 29 lipca hucznym festynem.
Główną atrakcją jest kukła smoka Taraska, który z profilu przypomina wielkiego żółwia... Ludzie, którzy przetaczają potwora po ulicach, nazywani są Kawalerami Taraska. Należą do Zakonu Rycerzy Tarasque, który został utworzony przez króla René w 1474 roku, kiedy rozpoczął się festiwal. Ubierają się w różowo-białe kostiumy i zmuszają potwora do biegania wzdłuż trasy parady. Tarasek na kołach, czasami ma własny rozum i kiedyś próbował zjeść kobietę, która zatarasowała mu drogę! Na szczęście jeden z rycerzy zepchnął ją ze ścieżki strasznego Taraska...
Tu wątpiącym nieodparcie jawi się pytanie: Dlaczego bestia zamieniona w potulne zwierzę musiała zostać zabita? Dlaczego Święta nie zrobiła tego sama? Czy już wtedy kronikarzom kołatała się w głowach idea ochrony zwierząt? Bo co robimy my, ludzie XXI wieku, gdy mieszkańców miast terroryzują potężne odyńce, roznoszące wirusa African Swine Fever? W Danii na przykład ubito wszystkie dziki, co do nogi. W Polsce – przeciwnie. Próbuje się dziki oswajać.
Ach! Jedźmy lepiej paradować z Taraskiem w Prowansji.

niedziela, 18 lipca 2021

Marysieńki żniwują

Z "Chłopów" Reymonta
Po przestronnych, pustoszejących polach, na złotawych rżyskach, stada gęsi bobrowały chciwie za kłosami, pasły się całe zgony owiec i krów, kaj niekaj dymiły pierwsze ognie, a już po całych dniach rozgłaszały się dzieuszyne przyśpiewki, wrzaski radosne, nawoływania, turkoty wozów i jaśniały opalone, szczęsne twarze ludzi. 

I nie położyli jeszcze żyta, to już po górkach owsy skamlały się o kosy, a jęczmiona dojrzewały prawie na oczach, a pszenice coraz złociściej rdzawiały, że nie było czasu odzipnąć ni nawet podjeść jako tako, ale mimo tej ciężkiej pracy i takiego utrudzenia, iż niejeden zasypiał nad miską wieczorami, kiej pościągali z pól, wsie jaże się trzęsły od wrzawy radosnej, śmiechów, rozpowiadań, śpiewań a muzyki.

Skończył się bowiem przednówek, stodoły były pełne, zboże sypało niezgorzej i każden, choćby najbiedniejszy, hardo podnosił głowę, z dufnością patrzał w jutro i roił se jakoweś z dawien dawna upragnione szczęśliwości.
💥 Tak było, ale się zmieniło.
Teraz klasa ludowa nie zawsze przyjmuje całkowicie zdominowaną pozycję, lecz – w określonych sytuacjach – jest skłonna domagać się równomiernej dystrybucji usług publicznych. Ich dostępność dla wielu mieszkańców wsi nie sprowadza się jedynie do przestrzennego wymiaru